Stary czy Krzywy?

HERCEGOWINA \ MOSTAR

numer 2616 - 24.04.2020Podróże

Idą bardzo uważnie, powoli, zważając na każdy kolejny krok. Dla niektórych nie będzie on wcale taki łatwy. Poszczególne odcinki mostu są rozdzielone specjalnymi, ułożonymi w poprzek kamiennymi progami. Ma to przeciwdziałać pośliźnięciu.

Wyślizgana przez setki tysięcy turystów kamienna posadzka mostu rzeczywiście przypomina momentami bardziej lodowisko, aniżeli most dla pieszych, w założeniu progi mają więc pomagać. Na pewno jednak nie ułatwiają przejścia mężczyźnie targającemu w tej chwili dziecięcy wózek. Kółka nie są w stanie poradzić sobie z progami. Zdenerwowany tata bierze więc wózek w ręce i próbuje samodzielnie przenieść kilkunastokilogramowy sprzęt na drugą stronę mostu. Za nim idzie mama z niemowlęciem na rękach. Kobieta próbuje zainteresować malca, pokazując mu palcem przeciwległy brzeg. Mężczyzna nie ma czasu nawet na to, niosąc wózek z widocznym na twarzy wysiłkiem. Napotyka na trasie dwie starsze panie kurczowo trzymające się barierki mostu, które boją się iść bez asekuracji. Dla nich ta posadzka również jest za śliska. Pan z wózkiem będzie musiał poczekać aż panie przejdą.

Podobnych sytuacji na najsłynniejszym moście Hercegowiny jest tysiące. Nie ma chyba turysty, który przybywając do Mostaru, nie chciałby zawitać w to miejsce. To centrum miasta. Spoiwo łączące dwa brzegi Neretwy. Od setek lat nieformalna stolica rzemieślników i złotników. To na zaczynającej się tuż za Starym Mostem (bo taka jest oficjalna nazwa najsłynniejszego mostu Mostaru) uliczce wschodniego skrawka miasta, nazwanej Kujundżiluk, skupiają się warsztaty złotnicze bałkańskich mistrzów artystycznego rzemiosła. Spacer tą wąską, kamienną, mającą średniowieczną scenerię i klimat ulicą to jak wyprawa do XVI-wiecznej Europy. Lampki oliwne podwieszone u sufitów, setki rękodzielniczych mis, dzbanów, talerzy. Minimalistyczne warsztaty ze skupionymi na swojej pracy rzemieślnikami. Tylko zagadywanie przez naganiaczy mostarskich restauracji jest w stanie wytrącić z tego przyjemnego zwiedzania.

Z uliczki Kujundżiluk dobrze widać pobliską Neretwę



zawartość zablokowana

Autor: Stefan Czerniecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się













#DziękujeMyZaOdwagę
reklama