Senatus – mała bestia!

FELIETON \ Głowy Hydry w polskim domu, a jedną z nich jest…

numer 2636 - 19.05.2020Publicystyka

„Senat – zła to bestia” to druga część łacińskiego przysłowia zaczynającego się od – też może nieco dyskusyjnego – stwierdzenia: „senatores boni viri”, czyli że senatorowie to porządni ludzie, ale ten Senat…

W sfałszowanym przez polskich komunistów na potężną skalę referendum z 1946 r. pod propagandowym hasłem „3 x tak” trzecie pytanie dotyczyło likwidacji Senatu. Mikołajczykowski PSL, którego nazwę dziś bezczelnie przyswoili sobie spadkobiercy pseudoludowych sojuszników komunistów, wzywał wtedy do symbolicznego głosowania przeciw temu postulatowi. Ci sami komuniści w ramach mafijnej ugody z agenturalną częścią Solidarności w 1989 r. odtworzyli zlikwidowany przez siebie Senat chyba przez perwersyjną złośliwość, bo ta z pozoru izba wyższa żadnego sensu ustrojowego nie ma, a służyła wszystkim partiom głównie za przechowalnię zasłużonych bojowników, którzy nie nadawali się wszakże do uprawiania prawdziwej polityki.

Państwo skrojone na miarę antypolską

Taki stan trwał dopóty, dopóki partie antypolskie ponoszące w kolejnych wyborach klęskę za klęską nie zjednoczyły sił i nie uzyskały w Senacie przewagi jednego głosu, co dało im możliwość wybrania swojego kamrata na marszałka – destruktora działań ustawodawczych Sejmu.

Po co zajmować się człowiekiem, który jest obecnie trzecią osobą w państwie? Otóż po to, by pokazać, jak to państwo zostało przy okrągłym stole skrojone na antypolską miarę. Gdy pierwszym prezydentem odrodzonej RP miał wedle tajnej zmowy zostać Wojciech Jaruzelski, kompetencje prezydenta były znaczne i wręcz kluczowe do przeprowadzenia pokojowego przejścia komunistów na pozycje kapitalistycznych miliarderów mogących tworzyć prywatne media i koncerny. Kiedy TW „Bolek” (o czym świadczą akta IPN) zaczął zagrażać pozycji pseudosolidarnościowych tuzów okrągłego stołu, w tzw. małej konstytucji z 1992 r. na wszelki wypadek okrojono kompetencje prezydenta, niestety dość pospiesznie i bezmyślnie.

Konstytucja, sklecona w 1997 r. przez Kwaśniewskiego i kolegów, wciśnięta została narodowi w drodze wielce podejrzanego, zapewne sfałszowanego referendum i mimo różnych oczywistych niedoróbek i absurdów w niej zawartych do dziś broniona jest przez partie antypolskie bardziej niż niepodległość. Kiedy niespodziewanie prezydentem RP zostanie nie ten, co trzeba, czyli nie z ich sitwy  – jak Lech Kaczyński, a obecnie Andrzej Duda – zaraz rozpoczyna się kampania, a to że wtyka nos w nie swoje sprawy, gdy premier jest z sitwy, a to że jest notariuszem czy wręcz „długopisem” prawicowego premiera.

Kolejne bastiony sitwy totalnej

Wyznaczony przez sitwę na prezydenta, jeszcze jako zastępujący poległego w Smoleńsku Lecha Kaczyńskiego, jako druga osoba w państwie, choć zapewne czuł się już pierwszą, Bronisław Komorowski wdziera się do Kancelarii Prezydenta z jednym zadaniem – wyrwania z rąk jego współpracowników raportu z rozwiązania WSI. No bo niestety, nie wszystkie akta komuszych służb specjalnych i ich agentów udało się zniszczyć za panowania poprzednich prezydentów.

Trybunał Konstytucyjny, a teraz Sąd Najwyższy, to kolejne bastiony obsadzone przez dogadujące się od 1989 r. sitwy w celu nadal totalnej, choć uszminkowanej na demokratyczną, kontroli nad ciemnym ludem katotalibów, żeby nawet gdy głosuje on masowo za radykalną zmianą, do żadnych zmian nie dopuścić przez zablokowanie skandalicznymi często wyrokami trybunałów. Instytucje te są szacowne i nie podlegają żadnej krytyce, dopóki siedzą w nich „swoi”, a gdy władzę przejmą nominaci demokratycznie wybranej większości, natychmiast tracą one prestiż, ba, wręcz przestają istnieć! To przecież wprost powiedziała kandydatka-niekandydatka na prezydenta największej partii antypolskiej: „Prezydenta nie ma, Trybunału Konstytucyjnego nie ma, Sądu Najwyższego nie ma!”



zawartość zablokowana

Autor: Jerzy Lubach


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama