Jest taniec śmierci, będzie i krzyż

Niemcy \ Berlińczycy budują swój pałac, i to zgodnie z oryginałem

Wygląda na to, że władze Berlina w końcu się porozumiały co do ostatecznego kształtu rekonstruowanego z pieczołowitością Pałacu Berlińskiego, zwanego Humboldtforum, który ma zostać oddany do użytku do końca 2020 r. Pałac miał zostać otwarty dla zwiedzających już we wrześniu, ale pandemia pokrzyżowała te plany. Zaś spór, który dotyczył rekonstrukcji dawnej siedziby Hohenzollernów, zasadzał się na tym, czy zgodnie z oryginałem na kopule pałacu ma stanąć krzyż, czy lepiej umieścić na niej ogromny mikroskop jako symbol wartości oświecenia i postępu. Okazuje się, że krzyż będzie, i to złoty, a kopułę dodatkowo będzie opasał biblijny cytat.
Jeszcze kilka miesięcy temu, w 30. rocznicę upadku muru berlińskiego, na widocznej od strony Alexanderplatz ścianie rekonstruowanego Pałacu Berlińskiego, przyszłego Humboldtforum, wyświetlano obrazy kojarzone z transformacją. Całe miasto było jak sala kinowa, oświetlone budynki, ścieżki, muzyka z głośników, przemówienia polityków i muzyka dobiegająca z koncertu pod Bramą Brandenburską. Wtedy jeszcze świat był w porządku. Nikt nie myślał o odstępach, w maseczkach przechodzili co najwyżej weterani rave’u, niczym zagubieni w czasie uczestnicy słynnej Love Parade. Zresztą była okazja – tej nocy, dość zimnej, ale gorącej od emocji, pod bramą zagrali również Dr. Motte i Westbam.
Kolejna porcja nierealnego świata
Te kilka miesięcy temu było wiadomo, że pałac wznoszony nad Sprewą zostanie oddany do użytku we wrześniu. Pandemia spowodowała, że przesunięto ten termin na koniec roku. Prace budowlane i rekonstrukcyjne odbywały się w zwolnionym tempie. Winna była stara, jeszcze wyraźniej rysująca się w czasie pandemii bolączka państwa niemieckiego – brak rąk do pracy. Z uwagi na obostrzenia i ograniczenia w poruszaniu się w pracach mogło uczestniczyć tylko 75 proc. stałej ekipy. Prace miały zostać ukończone pod koniec sierpnia, tak by we wrześniu otworzyć pałac dla zwiedzających. Teraz już wiadomo, że oddawanie do użytku będzie się odbywało etapami i że zaplanowana wystawa pt. „Okropnie piękne. Słoń – człowiek – kość słoniowa” nie dojdzie do skutku, ponieważ Berlin nie zdoła sprowadzić z zagranicy eksponatów, które chciał włączyć do wystawy. Teraz władze muzeum zastanawiają się nad alternatywą. Prawdopodobnie skończy się na wystawie interaktywnej z wykorzystaniem najnowszych technologii. Zmęczeni zoomami i pracą zdalną berlińczycy dostaną więc kolejną porcję nierealnego świata. Trudno, co zrobić? Jeszcze nie wiadomo, jakie środki ostrożności zostaną wdrożone w muzeum, czy będą to wyłącznie naklejki na posadzce informujące o kierunku poruszania się i konieczności zachowania odstępów, czy może bardziej zaawansowane metody oddzielania jednych od drugich. Wiadomo natomiast, że na kopule pałacu będzie krzyż.
W kościele Mariackim wciąż tańczą
Berlin dwukrotnie w swojej historii przeżywał zarazę. W 1451 i 1484 r. O fakcie tym przypominają dwa przedstawienia tańca śmierci, umieszczone w zachodnim przedsionku gotyckiego kościoła Najświętszej Marii Panny. To ten ceglany budynek tuż przy Alexanderplatz. Dobrze do niego wstąpić podczas zwiedzania miasta. Kryje on nie tylko organy wykonane przez Joachima Wagnera i alabastrową ambonę, lecz także historie wiele mówiące o niemieckiej przeszłości. Jednak to, co najbardziej uskrzydla wyobraźnię, to polichromowane przedstawienie tańca śmierci datowane na rok 1470.
Malowidło z Marienkirche należy do najstarszych i najsłynniejszych zabytków Berlina. Poza tym, w przeciwieństwie do większości innych przedstawień tańców śmierci, zachowało się w miejscu powstania i można podziwiać je tam do dziś. Papież, burmistrz, mnich, karczmarz, cesarz i śmierć, taniec na najwyższych obrotach. A w samym centrum krzyż i Chrystus jako nadzieja na zbawienie. Pierwotnie, gdy wchodziło się do kościoła i śledziło wzrokiem kierunek tańca, przemykał on od zachodu, utożsamianego z potępieniem i mrokiem, ku wschodowi jako miejscu zabawienia, światła, do którego makabryczni tancerze podążali z ciemności. Kiedy w 2011 r. zakończono prace restauracyjne, w świątyni odkryto na nowo kunszt malowidła, które w 1860 r. zostało zakryte przez dość niefrasobliwą próbę rekonstrukcji. W latach 50. XX wieku wydobyto średniowieczny rys, ale na skutek trudnych warunków klimatycznych malowidło niszczało. Architekci wpadli więc na pomysł oddzielenia go od zwiedzających szklaną szybą, jakże na czasie.
Aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano
O tym, że budynek ma zostać zrekonstruowany, zadecydował w 2002 r. Bundestag. Historia pałacu sięga 1443 r. Do 1918 r. był on zimową rezydencją Hohenzollernów. W latach ­1698–1713 przebudowano go na zlecenie króla Prus Fryderyka I i odtąd stanowił modelowy przykład północnoniemieckiego baroku. Wysoka na 60 metrów kopuła górowała nad miastem, a na kopule stał krzyż. Został on uszkodzony podczas nalotów w czasie II wojny światowej, a następnie ruiny wysadzili komuniści z Socjalistycznej Partii Jedności. Pałac zniknął na ponad pół wieku z mapy miasta. Zamiast barokowej fasady i krzyża nad Sprewą powstał Pałac Republiki. Ten koszmarek architektury socrealistycznej z azbestową nutą rozebrano w latach 2006–2008. Widok betonu, szkła i grubych prętów straszył przez te kilka lat turystów i berlińczyków.
Historia zatoczyła koło, pałac wraca w formie muzeum i centrum sztuki, ale kwestia krzyża polaryzowała stołeczne elity. W Berlinie dwa lata temu rozgorzał spór między architektami, politykami, Towarzystwem Humanistycznym a naukowcami, czy na kopule rekonstruowanego od kilku już lat pałacu umieścić krzyż. Jednym z niewielu głosów rozsądku był ten dobiegający z Centralnej Rady Muzułmanów. Szef Rady Ayman Mazyek stwierdził, że krzyż powinien wrócić na kopułę zgodnie z historycznym pierwowzorem i że żaden muzułmanin odwiedzający pałac z pewnością nie będzie czuł się urażony jego obecnością. Muzułmanie więc projekt krzyża poparli, ale poprawni politycznie berlińczycy (ich część) spierali się, czy nie lepiej zastąpić „opresyjny symbol chrześcijaństwa” olbrzymim mikroskopem, odzwierciedlającym wartości oświeceniowe i pęd do wiedzy Aleksandra i Wilhelma von Humboldtów, od których nazwiska pałac otrzyma nazwę.
Dziś ten spór jest już rozstrzygnięty. Pod koniec maja na kopule ma stanąć złoty krzyż, który ukoronuje dwunastometrową iglicę. Kiedyś pod kopułą budynku znajdowała się kaplica. W nowym wydaniu kaplicy nie będzie, ale krzyż się obronił. A to jeszcze nie wszystko. Wokół kopuły złotymi literami na granatowym tle został umieszczony cytat z listu św. Pawła do Filipian: „Dlatego Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych” (Flp 2, 9-11). Cytat wybrał dawno temu król Prus Fryderyk Wilhelm IV. A zatem 200 proc. oryginału.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl