Turyngia sobie, Berlin sobie

Niemcy \ Premierzy landów przejmują odpowiedzialność

Koniec z regularnymi koronakryzysowymi obradami Angeli Merkel z premierami krajów związkowych. Premierzy na własną rękę będą teraz w zależności od sytuacji epidemicznej luzować i zamrażać życie w swoich landach. Pierwszy krok zrobił premier Turyngii Bodo Ramelow (Linke), ogłaszając już wczoraj oficjalnie zamiar uchylenia większości ustalonych na szczeblu federalnym obostrzeń. Ma to nastąpić już 6 czerwca. W ślad za nim idą inne landy. Przegranym tego rozwiązania jest premier Bawarii Markus Söder.
Jak pisaliśmy w poniedziałek, Turyngia jako pierwszy land Niemiec zapowiedziała całkowite odstąpienie od obostrzeń związanych z pandemią. Od 6 czerwca w landzie miał obowiązywać nowy porządek bez zachowania dystansu społecznego, maseczek, ograniczeń w spotkaniach i funkcjonowaniu wszelkich placówek edukacyjnych i instytucji kultury. Ramelow koniec końców uspokoił rząd w Berlinie, że nie zamierza na razie rezygnować z zasady zachowania dystansu społecznego i obowiązku noszenia maseczek w środkach transportu miejskiego i w sklepach, ale rząd landu ma swój pomysł na dalsze postępowanie w czasie pandemii.
W Turyngii wolno więcej
Szczegóły planu całkowitego odmrożenia życia w landzie zostały omówione we wtorek, równolegle doszło do spotkania szefów kancelarii rządów krajów związkowych z szefem kancelarii Angeli Merkel, Helge Braunem (CDU). Podobno rozmowy nie należały do łatwych, trudno było o wypracowanie wspólnego stanowiska. Ostatecznie Berlin zaproponował, by poluzować obostrzenia dotyczące zakazu spotkań dla osób spoza jednego gospodarstwa domowego. Ustalono, że odtąd w domu lub na zewnątrz może się spotkać grupa maksymalnie 10 osób, które nie mieszkają pod jednym dachem. Ta zasada ma obowiązywać do 29 czerwca. Tylko że np. Turyngia już wcześniej zniosła wszelkie zakazy tego typu, rekomendacja poluzowania w tej dziedzinie więc jej nie dotyczy. Wyjątek ten zachęca kolejne landy do pójścia swoją drogą, bez oglądania się na ustalenia zawarte na szczeblu federalnym. Od wczoraj wiadomo, że również Saksonia nosi się z zamiarem większego poluzowania obostrzeń. Premier Saksonii, Michael Kretschmer (CDU) zapowiedział m.in., że z początkiem czerwca władze landu zezwolą na organizowanie imprez rodzinnych do 50 osób.
Söder na przegranej pozycji
Jak podał rzecznik prasowy rządu Steffen Seibert nie ma nowego terminu spotkania kanclerz Merkel z premierami krajów związkowych, kolejna narada miała się odbyć zgodnie z agendą 17 czerwca, teraz w sumie nie wiadomo, czy do niej dojdzie, zważywszy na coraz bardziej suwerenne decyzje dotyczące znoszenia obostrzeń. Zwłaszcza że kolejni szefowie landowych rządów sygnalizują pewien odwrót od konsultowania wszystkich kwestii związanych z pandemią z Berlinem.
Premier Badenii-Wirtembergii Winfried Kretschmann (Zieloni), powiedział we wtorek, że nie planuje się kolejnych spotkań premierów landów z kanclerz Merkel, a kwestia znoszenia obostrzeń pozostaje odtąd wyłącznie w gestii rządów landowych.
Słowa Kretschmanna potwierdził premier Bawarii, Markus Söder, który pełnił funkcję przewodniczącego konferencji premierów landów. „Na ten czas odnoszę wrażenie, że akceptacja dla rozwiązań wspólnotowych spada” – przyznał Söder, który od początku walki z pandemią zabiegał o jak największy wpływ Berlina na kształt obostrzeń wdrażanych w landach i był uważany za największego sojusznika kanclerz Merkel w kwestii ostrożnego wychodzenia z lockdownu. Teraz, kiedy każdy premier ma samodzielnie ponosić odpowiedzialność za wdrażane lub luzowane reguły życia społecznego, a dominującą tendencją jest jak najszybsze zniesienie obostrzeń i powrót do tzw. nowej normalności, Söder znalazł się w niewygodnym położeniu. Premier, który odważył się odwołać kultowy dla Bawarczyków Oktoberfest i przychylił się do przeniesienia na przyszły rok Festiwalu Wagnerowskiego w Bayreuth, na tle swoich mniej rygorystycznie nastawionych do obostrzeń kolegów zaczyna wypadać blado. O ile w początkach walki z pandemią nie tylko Bawarczycy, lecz także Niemcy z innych landów popierali ostry kurs polityka w walce z pandemią, o tyle dziś jego działania budzą coraz więcej wątpliwości. O ile jeszcze w połowie kwietnia działania premiera popierało 71,1 proc. ankietowanych Bawarczyków (Civey), o tyle już na początku maja było to 58,9 proc.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl