​Firmy bez podatku? Do Polski wchodzi estoński CIT

numer 2671 - 30.06.2020Patriotyzm gospodarczy

Oczekiwany z wielkim entuzjazmem wśród przedsiębiorców pomysł wprowadzenia w Polsce tzw. estońskiego CIT-u, wspomniany przez premiera Mateusza Morawieckiego po raz pierwszy jesienią zeszłego roku w trakcie listopadowego exposé, zaczyna nabierać realnych kształtów. W najbliższych dniach resort finansów ma przedstawić projekt tego przełomowego dla polskiej gospodarki rozwiązania.

 

Kapitał ma narodowość i warto walczyć o jego wzmocnienie, dlatego zastosujemy najnowocześniejsze rozwiązanie podatkowe, czyli estoński CIT – poinformował niedawno premier Morawiecki. Jak dodał, to prorynkowe i propracownicze rozwiązanie jest odpowiedzią na oczekiwania firm m.in. w zakresie opodatkowania dochodów.

– I właśnie takie rozwiązania, jeszcze bardziej korzystne niż dotychczas, zaczną działać od 2021 roku. Chcemy odpowiadać na potrzeby pracowników i przedsiębiorców – podkreślił szef rządu.

Inwestowanie premiowane brakiem podatku

Na czym zatem polega – określany w Ministerstwie Finansów jako rewolucja w podatkach – estoński CIT? W największym skrócie to forma opodatkowania zysków, która przesuwa jakikolwiek podatek na czas wyciągania zysków z firmy. W tradycyjnym podatku CIT firma płaci podatek od dochodów w momencie ich powstania (co miesiąc, co kwartał, co rok). W przypadku estońskiego rozwiązania – firma płaci podatek dopiero wtedy, gdy wypłaca zyski. Taki mechanizm ma silnie proinwestycyjny charakter. Estoński CIT zwiększa zasoby dostępnego kapitału, zwłaszcza w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, które na ogół mają trudność w pozyskaniu środków na działalność.

Brak cyklicznej – comiesięcznej, cokwartalnej czy corocznej – zapłaty podatku to również brak wielu obowiązków dla firm, a przez to duża oszczędność czasu. To koniec rachunkowości podatkowej, liczenia kosztów czy amortyzacji.

Według zapowiedzi ministra finansów Tadeusza Kościńskiego projekt estońskiego CIT-u zostanie przedstawiony do konsultacji w ciągu najbliższych tygodni. Szef resortu finansów stwierdził, że wprowadzenie estońskiego CIT-u teraz to dobre rozwiązanie. – Zachęcamy przedsiębiorców do zostawienia zysków w firmie i ich inwestowania – wyjaśnił. – W obecnej sytuacji jak największa liczba inwestycji, nie tylko publicznych, ale też prywatnych, jest bardzo potrzebna gospodarce w celu m.in. tworzenia i utrzymywania miejsc pracy oraz modernizowania wyposażenia przedsiębiorstw – dodał Kościński, podkreślając, że w dłuższej perspektywie w ramach nowego rozwiązania do budżetu będzie wpływało więcej pieniędzy.

Z estońskiego CIT-u skorzystają firmy i pracownicy

Badania OECD pokazują, że co trzeciej firmie z sektora MŚP nie udaje się pozyskać potrzebnego jej kapitału. Przekłada się to na strukturę finansowania majątku trwałego w przedsiębiorstwach. W 2016 roku w grupie polskich małych i średnich firm aż 67 proc. nakładów inwestycyjnych zostało sfinansowanych środkami własnymi. Brak możliwości korzystania ze środków obcych zamykał polskim firmom z sektora MŚP ścieżkę do poprawy ich rentowności z wykorzystaniem efektu dźwigni finansowej.

I to właśnie ma się zmienić. Według resortu finansów największymi beneficjentami estońskiego CIT-u będą przedsiębiorstwa – szczególnie mniejsze, mające problemy z pozyskiwaniem finansowania inwestycji – które poprzez wzrost kapitałów własnych poszukują środków na nowe inwestycje i rozwój biznesu. To z kolei pociągnie za sobą korzyści dla pracowników, bo zwiększy się popyt na pracę, a inwestycje wpłyną na wzrost jej efektywności



zawartość zablokowana

Autor: Paweł Woźniak


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama