​Pitaval warszawski

Morderca, o którym śpiewała ulica Był bandziorem, który bił, napadał, rabował. Skatował jednego milicjanta, drugiego zastrzelił. Jerzy Paramonow skończył na stryczku. Na ulicach Warszawy śpiewano o nim ballady. O oprychu, który z kolegą grasował na ulicach Warszawy, „Express Wieczorny” pisał ponad… 60 lat temu. Jerzy Paramonow urodził się w 1931 r. w Skierniewicach, ale później trafił do Warszawy. Prymitywny złodziej, łatwo wpadający w złość, spędzający czas w spelunach. Późnym wieczorem 19 sierpnia 1955 r. Paramonow zaatakował dzielnicowego st. sierż. Stanisława Lesińskiego. Spotkali się przez przypadek na ul. Syreny. Bandyta uderzył ofiarę ciężkim przedmiotem w głowę (prawdopodobnie łomem lub młotkiem).
     

37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze