Bez Bata

numer 2698 - 31.07.2020



Ostał się jeno „Malina”

Bukmacherzy na warszawskim Służewcu byli znani dużo wcześniej, nim w Polsce pojawiły się firmy przyjmujące zakłady sportowe. Już w filmie „Piłkarski poker” Janusza Zaorskiego z 1988 r. jest scena na stołecznym torze wyścigowym z „bukiem” (Paweł Nowisz), u którego grał „Bolo” (Marian Opania).

Za moich czasów bukmacherów było wielu. „Gienek Wariat” jednak zachorował na zapalenie portfela i bardzo długo nie pojawiał się na torze. Pokazał się dopiero przy okazji promocji swojej książki. „Makoś” również zrobił sobie przerwę, gdy został grubo trafiony. „Kotlet” czy „Misiek” zrezygnowali z trzymania. Dziś ostał się jeno ten najsławniejszy – „Malina”.

Rysiek „trzymał”, jak mawia się o bukmacherce, nawet słynnego „Pershinga”. Panowie wzajemnie ogrywali się na Służewcu, a później… robili dogrywkę na korcie tenisowym. Zarówno słynny bukmacher, jak i nieżyjący już gangster byli pasjonatami białego sportu.

Klientela „Maliny” jest dość szeroka



zawartość zablokowana

Autor: mr


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama