Coraz więcej dowodów na zamach

numer 2699 - 01.08.2020Polska

SMOLEŃSK Podczas posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej podkomisja do spraw ponownego zbadania przyczyn i okoliczności wypadku samolotu Tu-154M nad Smoleńskiem przedstawiła wyniki swoich prac. Po raz pierwszy zaprezentowano m.in. wyniki analiz badania amerykańskich ekspertów z National Institute For Aviation Research (NIAR) z uniwersytetu stanowego w Wichita w Kansas. Na podstawie tych badań można podać, że 10 kwietnia 2010 r. samolot ze śp. parą prezydencką i 94 innymi osobami został zniszczony przez dwa wybuchy.



Podczas posiedzenia sejmowej komisji obrony zespół kierowany przez Antoniego Macierewicza zaprezentował trwający ponad 80 minut film. W filmie przeprowadzano szereg działań i zaprezentowano wyniki badań z ostatnich lat. – Całość tego materiału wskazuje, że na pokładzie samolotu musiało dojść do eksplozji – zapewniają twórcy materiału, w którym przedstawiono szereg dowodów na poparcie tej tezy. Wiele z nich znalazło się w raporcie technicznym ujawnionym w przeszłości, ale jednak tym razem dodano wyniki badań badaczy z uniwersytetu stanowego w Wichita w Kansas. Przypomnijmy, że to właśnie ci naukowcy przygotowali cyfrowy skan tupolewa, który umożliwił przeprowadzenie wielu eksperymentów. Jak poinformowano w filmie, jest to w zasadzie pionierska na świecie praca i najdokładniejsze tego typu badanie w historii lotnictwa. Ten model umożliwił odtworzenie ostatnich chwil Tu-154M. Badacze skupili się m.in. na kwestii drzwi maszyny, które w wyniku działania wielkiej siły zostały wbite w ziemię. Na modelu przeanalizowano i obalono również kwestię tzw. pancernej brzozy. Zdaniem amerykańskich naukowców nie ma możliwości, by była ona przyczyną utraty skrzydła. Podkomisja smoleńska poinformowała również, że przeanalizowano również sposób rozpadania się kadłuba, a także rozmieszczenie szczątków samolotu, ale również fragmentów ciał pasażerów. Zdaniem twórców raportu 10 kwietnia 2010 r. mieliśmy do czynienia z dwoma wybuchami: w lewym skrzydle i w centropłacie maszyny, w tzw. salonce generalskiej. – To ten ładunek zabił pasażerów salonki, rozrzucając ich szczątki na odległość blisko 100 m, wysadził lewe drzwi pasażerskie i tak zniszczył lewy centropłat, że jego pierwszy dźwigar, osmolony od wybuchu, przeleciał 80 m na północny wschód, a tylna część kadłuba za centropłatem z burtami wywiniętymi na zewnątrz upadła 50 m za miejscem eksplozji – stwierdzono w materiale.

Podkomisja potwierdziła również liczne ślady materiałów wybuchowych w próbkach. Te przebadały zarówno polskie Centralne Laboratorium Kryminalistyki Policyjnej, jak i laboratorium w Kent w Wielkiej Brytanii.

Opozycja chce zamknąć działania podkomisji i pyta przede wszystkim o koszty działań. Na to pytanie odpowiedział Antoni Macierewicz. – Pieniądze wydane przez Holandię przez pierwsze 3 miesiące badania katastrofy MH-17 to 36 mln euro. Przez pierwsze 3 miesiące, zanim jeszcze doszło do sprowadzenia wraku i zanim doszło do prac rekonstrukcyjnych. Oba te działania są najbardziej pracochłonne i kosztowne. Do tego doszło jeszcze 50 mln dol., które wpłaciła na te badania Australia. Tak wyglądają koszty, jakie ponoszą inne państwa. Na szczęście podkomisja nigdy nie osiągnęła nawet 1/20 tych wydatków – powiedział Antoni Macierewicz podczas posiedzenia sejmowej komisji obrony. Sam przewodniczący nie pobiera za pracę w podkomisji żadnej gratyfikacji.
Autor: Jacek Liziniewicz



reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama