Kosmici w Polsce

#ŚwiatyRównoległe

numer 2699 - 01.08.2020

Nic konkretnego Państwu nie napiszę. Patrzę, czytam i wiem coraz mniej, choć dostrzegam, że takich, co wiedzą „na pewno”, jest coraz więcej. I co tu pisać, jeśli jak co roku coraz większy tłum próbuje wcisnąć się w góry, nad morzem ludzie dziwią się, że wrzeszczą dzieci, a świat elektryzuje wiadomość, że prezenterce telewizyjnej na wizji wypadł ząb? Mam za to przypuszczenia, co się stało z kosmitami, którzy w 1978 r. lądowali w Polsce.

Tak naprawdę to jestem dumny z tego, że nic konkretnego nie napiszę, ale o tym na końcu. Na razie o tym, że wiem coraz mniej. Nie wiem na przykład, jak można co roku pchać się w zapchane już miejsca, by podobno na łonie natury szukać ciszy i spokoju. A trudno tłumaczyć to zaskoczeniem, bo rok w rok to samo. „W środę na najpopularniejszym szlaku w Tatrach – w kierunku Morskiego Oka – panuje bardzo duży ruch turystyczny. Już we wtorek były zarezerwowane wszystkie miejsca parkingowe przy szlaku. Mimo to turyści swoimi samochodami usiłują się dostać jak najbliżej wejścia do parku” – czytam na Niezależnej.pl i nie ma znaczenia, co to za środa i co to za wtorek. Nie wiem, po co ci ludzie się tam pchają, jeśli ich największą ambicją jest w góry wjechać samochodem, a nie na nie pójść.

Nad morzem nie lepiej. „Schodzę z plaży, bo mam już dość. Tuż obok mnie, choć miejsca wokół było naprawdę dużo, rozłożyła się rodzina z dwójką dzieci. Na oko czteroletnie i sześcioletnie. Nie mam nic przeciwko dzieciom, sama mam dwójkę już niemal dorosłych, ale zawsze zwracałam uwagę, że plaża nie jest ich prywatnym miejscem i że odpocząć na niej chcą też inni. Czasy się zmieniły, dzieci wrzeszczą, biegają tuż nad głową, sypią piaskiem, rodzice nic sobie nie robią, kiedy kolejny raz obrywam piłką – mówi Agnieszka z Torunia spotkana przy zejściu jednej z bałtyckich plaż” – donosi Onet. Tak: „czasy się zmieniły”...

Nie pozostaje więc nic innego, niż nie pchać się w góry czy nad morze, a poszukać jakiegoś miejsca, gdzie tzw. turystów nie będzie, bo nie będzie atrakcji takich jak możliwość zrobienia selfie na tle Morskiego Oka czy smażalni ryb z goframi. Takie miejsce to np. Emilcin. W Emilcinie jest tylko jedna atrakcja turystyczna: pomnik upamiętniający lądowanie UFO. Trochę już czasu minęło, bo UFO lądowało tam w maju 1978 roku, ale pamiątka jest. Pytania także pozostały, a mianowicie, co się stało z kosmitami? Odlecieli? Dlaczego nie wracają? A może zostali?

Może i próbowali wrócić, ale bali się wylądować ponownie. Jeśli śledzili niektóre przekazy, np. z ostatnich miesięcy, trudno się dziwić, że takiego ryzyka nie podjęli. Weźmy publicystykę na Onecie. Przykładem teksty pana Bierzyńskiego. Z zaciętą powagą pisał Bierzyński w kwietniu: „Gdy poznamy miesięczne statystyki zgonów w Polsce, okaże się, że od marca gwałtownie wzrosła liczba zmarłych z pospolitych przyczyn. Te zgony są politycznie neutralne i nie budzą przerażenia. Im mniej ofiar, tym skuteczniejsza polityka rządu, wyższe notowania i szanse wyborcze. Prawda jednak wyjdzie na jaw, gdy w kostnicach zabraknie miejsc”. Nic więc dziwnego, że kosmici nie chcieli lądować w miejscu, gdzie miało brakować miejsc w kostnicach. Potem jednak statystyki przyszły



zawartość zablokowana

Autor: Jarosław Molga


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama