Odkrycie grobów królewskich

#WileńskaKlątwaJagiellonów odc. 3

numer 2699 - 01.08.2020

Dzień 21 września 1931 r. na zawsze wszedł do historii Wilna, Polski i Litwy. Najbliższy współpracownik kierownika robót w katedrze prof. Juliusza Kłosa – technik budowlany (przyszły architekt) Jan Pekszo – zaraz po 8 rano wywiercił otwór w sklepieniu, włożył latarkę i zobaczył – jako pierwszy – kryptę gotycką od wewnętrznej strony. Zaiskrzyła korona. Pobiegł z wiadomością do Kłosa i dr. Stanisława Lorentza, który zresztą miał żal z powodu samowoli Pekszy. Przecież satysfakcja odkrycia należała się Kłosowi lub Lorentzowi jako wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków.

Pośród różnorakich opisów warto przywołać słowa największego ze znamienitych wilnian – prof. Ferdynanda Ruszczyca – wypowiedziane w radiu wileńskim 25 września roku pamiętnego. Zapis tych słów zachował się. „Była to chwila niezapomniana. Przez ciemny otwór i wąski przesmyk muru zeszliśmy, prowadzeni przez odkrywców prof. Kłosa i architekta Pekszo – do ciemnej, małej krypty. Ujrzeliśmy przed sobą w blasku kilku naszych świec – jakby rozpostarty na ziemi czarny całun. Wystawała z niego korona. Złocista korona królewska. Sczerniała, zzieleniała na czaszce pochylonej tak, jak bywa pochylona głowa we śnie. Dalej w kierunku przeciwległej ściany rysowały się sczerniałe kości. Obok masa jaśniejsza, wystająca, o wyraźnych jeszcze kształtach trumny. Na złotogłowiu obicia tabliczka srebrna. Litery. Pierwsze, jakie się dało odcyfrować: B, R – już były wymowne, a dalej znów urywek: „Regina... Augusti coniunx altera...”. Herby: Orzeł, Pogoń, Trąby Radziwiłłowskie – dopowiedziały reszty i potwierdziły. Staliśmy pochyleni nad trumną Barbary Radziwiłłówny.

A obok znowu masa czarna, jakby dalsza część całunu. I znowu czaszka, kości tylko. Ale tuż, na przymurku, czyjaś dłoń troskliwa ongiś złożyła misterną koronę o cienkim obwodzie, której blask złocisty nie ściemniał i pierwszym było wskazaniem dla tych, co pierwsi do krypty przez otwór zajrzeli, że leżą tu szczątki królewskie. Pod koroną złożony z pietyzmem łańcuszek złoty, a pod nim tabliczka. Na tabliczce pismo renesansowe: „Elisabeth... Sigismundi Augusti... chara coniunc…”.

Po 310 latach, w tym dwóch latach konserwacji, dokładnie 31 sierpnia 1933, w czwartek, odbyła się w bazylice Wileńskiej uroczystość przeniesienia szczątków króla Aleksandra Jagiellończyka oraz królowych Elżbiety i Barbary, a także serca Władysława IV do prowizorycznego mauzoleum w dawnej Kaplicy Królewskiej. Był to powrót na miarę Wielkiego Symbolu, ale już nie pod sklepienie, lecz do wnętrza. Pozostać miały tutaj aż do wybudowania mauzoleum pod kaplicą św



zawartość zablokowana

Autor: Zbigniew Święch


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama