​W szkole bez obowiązku noszenia maseczek


EDUKACJA \ Minister edukacji zapewnia, że obecnie możliwy jest powrót do normalnych zajęć lekcyjnych, dlatego rok szkolny zacznie się 1 września. Resort rekomenduje skrupulatne przestrzeganie zasad sanitarnych w szkołach. – Zostawiamy jednak dyrektorom szkół możliwość reagowania na różne sytuacje – powiedział minister edukacji Dariusz Piontkowski.
Minister Piontkowski w rozmowie z red. Katarzyną Gójską w radiowej Jedynce zaznaczył, że uczniowie, spotykając się codziennie z tą samą grupą osób, nie będą mieli obowiązku zasłaniania ust i nosa. Resort rekomenduje inne metody zapewnienia bezpieczeństwa uczniom, nauczycielom i pracownikom szkół. Wymienił tu m.in. utrzymanie higieny, dezynfekcję pomieszczeń, wietrzenie sal, unikanie sportów kontaktowych na zajęciach wychowania fizycznego, a jeśli jest taka możliwość – inną organizację godzin lekcyjnych dla uczniów młodszych i starszych klas.
– Mówiąc o ogólnych wytycznych, zostawiamy każdemu dyrektorowi dosyć dużą swobodę, aby mógł dopasować te wytyczne do swojej placówki, do osób, które się w niej znajdują – zaznaczył Piontkowski. Grupy uczniów mają być przypisane do jednej klasy, aby nie trzeba było chodzić do kilku sal. To nauczyciele będą przechodzili na kolejne godziny lekcyjne, co powinno ograniczyć ruch. – Nie przewidujemy konieczności używania zasłony ust czy nosa – podkreślił minister. – Tak, jak w zakładzie pracy, urzędzie czy redakcji państwo maseczek nie noszą, ponieważ spotykają się z jedną grupą osób. Podobnie będzie w szkole, to będzie jedna grupa uczniów. Wydaje się więc zgodnie z zaleceniami głównego inspektora sanitarnego nienakładanie takiego obowiązku. Jeżeli ktoś będzie uważał, że pomoże mu to w zachowaniu bezpieczeństwa, to oczywiście może zasłony ust i nosa użyć – wyjaśniał Piontkowski.
Minister został także zapytany o doświadczenia w uruchamianiu przedszkoli i o to, czy napływały do niego sygnały o większych problemach w zorganizowaniu pracy w placówkach tego typu. – To właśnie przedszkola są przykładem tego, że powrót do tradycyjnych zajęć jest możliwy. Na początku lipca na wnioski dyrekcji przedszkoli zwiększyliśmy limit dzieci, które mogą być w grupie, do 25 osób i nie spowodowało to jak na razie większej fali zachorowań. Wydaje się więc, że podobnie może być w szkołach. Zostawiamy jednak dyrektorom szkół możliwość reagowania na sytuację – powiedział minister edukacji.
 
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze