W pościgu za bolszewikami

MALARSTWO \ Wojna roku 1920 na obrazach polskich malarzy

Na większości malarskich zapisów tych ostatnich w dziejach świata walk zmasowanych oddziałów kawalerii wojna roku 1920 jest niezwykle barwna, także krwawa, ale ta krew ma wymiar żołnierskiego obowiązku zawsze przynoszącego okupione nią polskie zwycięstwo
W „Dzienniku 1920” znany rosyjski pisarz pochodzenia żydowskiego Izaak Babel (1894–1940) zanotował: „Kiwerce 12 IX 1920. Rankiem – panika na dworcu. Ostrzał artyleryjski. Polacy wdarli się do miasta. Nieopisanie żałosna rejterada, tabory w pięć rzędów, nasza nieszczęsna, brudna, dysząca w biegu piechota, jaskiniowcy, pędzą przez łąki, rzucają precz karabiny, kurier Borodin widział już siekących szablami Polaków”.
Izaak Babel jako komisarz polityczny w czasie wojny polsko-bolszewickiej służył w szeregach 1 Konnej Armii Siemona Budionnego, która zaatakowała południowo-wschodnie kresy naszego kraju. Polską stronę tej wojny w literaturze reprezentował Stanisław Rembek. Przejmujące grozą wojenne frontowe sceny odnajdujemy na stronach jego książki zatytułowanej „W polu”. Rembek był żołnierzem walczącym na wszystkich etapach wojny polsko-bolszewickiej i bezpośrednim świadkiem dramatycznych wojennych wydarzeń, które po zwycięskiej Bitwie Warszawskiej zakończyły się niespotykanym triumfem polskiego wojska, ratującego przed bolszewicką inwazją nie tylko swoją ojczyznę, ale całą zachodnią cywilizację Europy.
Hej, hej, ułani...
Na większości malarskich zapisów tych ostatnich w dziejach świata walk zmasowanych oddziałów kawalerii wojna roku 1920 jest niezwykle barwna, także krwawa, ale ta krew ma wymiar żołnierskiego obowiązku zawsze przynoszącego okupione nią polskie zwycięstwo. Rannego, ale uśmiechniętego żołnierza ułana opatruje piękna dziewczyna, a inna, równie urodziwa, poi przy studni ułańskie konie. Takie widoki widzimy na większości obrazów Wojciecha Kossaka oraz jego syna Jerzego. Nieodłączna sylweta konia, zawsze tworząca stały element polskiej historycznej batalistyki, w obrazach wojny polsko-bolszewickiej odegrała szczególną rolę. Odparcie bowiem Konarmii Budionnego, a potem pościg za ostrzeliwującymi się, ale w panice uciekającymi krasnoarmiejcami to spektakularne zwycięstwa polskiej kawalerii. Te właśnie pogonie, konne potyczki, szybkie patrole, szarże na uciekające masy kozaków stały się wspaniałymi tematami dla obu Kossaków i innych przejętych postawą polskiego żołnierza malarskich kronikarzy tej okrutnej, choć na swój sposób barwnej wojny.
Wojciech Kossak (1857–1942) w 1918 r. podjął służbę w polskiej już armii w stopniu majora w 3 pułku ułanów, nie rozstając się oczywiście z pędzlem i farbami. Był urodzonym kawalerzystą i miłośnikiem koni. W wojnie polsko-bolszewickiej nie brał czynnego udziału, jednak poświęcił jej kilkanaście płócien, szkiców i rysunków. Pełna dynamiki scena pogoni za uciekającymi bolszewikami na obrazie pt. „Zagon na Korosteń” ukazuje wszystkie cechy batalistycznego malarstwa Wojciecha Kossaka. Galopujące konie w efektownych perspektywicznych ujęciach, charakterystyczne sowieckie rozwiane długie szynele, kozackie czapki z czerwonym denkiem lub spiczaste tzw. budionówki z czerwoną gwiazdą, a przede wszystkim wspaniałe sylwety polskich kawalerzystów, którzy doganiają w panice uciekających wrogów i srodze ich gromią. Krajobraz podolskiej wsi zarysowany jest dość schematyczni, artysta bowiem skupia się głównie na pierwszoplanowych jeźdźcach i koniach, na ich gwałtownych gestach i ruchach, wreszcie na skrupulatnym oddaniu wojskowego detalu i określonego uzbrojenia. Światło jest rozproszone, słoneczne, cieni nie widać, więc przestrzeń tworzą tylko kształty pędzących koni. Na obrazie „Zagon na Korosteń” Kossak przedstawił kawalerzystów korpusu kawalerii gen. Juliusza Rómmla, którzy w październiku 1920 r. podczas pościgu za wycofującą się na Żytomierz i Berdyczów Armią Czerwoną stoczyli zwycięskie starcie pod miejscowością Korosteń.
Dla Wojciecha Kossaka malarskie zasady kompozycji, rysunku, koloru były przeważnie środkami do planowanej sceny, podporządkowanej nadrzędnej idei ukazującej patriotyczną treść przedstawienia. Ponieważ był artystą operującym niezwykłą malarską biegłością techniczną, rozumiał znaczenie malarskich form, więc jego kompozycje przeważnie prawidłowo łączyły historyczną i bohaterską wizję przedstawianej batalistycznej sceny z podstawowymi zasadami malarskimi i ze świetnym rysunkiem koni.
Bagnetem i kolbą
Obraz Stanisława Batowskiego-Kaczora (1866–1946) pt. „Starcie z bolszewikami” przedstawia scenę, na której w przeciwieństwie do kompozycji Wojciecha Kossaka sylwety koni są tłem dziejących się wydarzeń, na planie pierwszym widzimy z kolei walczącą polską piechotę. Spienione konie w zamęcie boju wyrywają się jeźdźcom w czerwonych rubaszkach, atakowanym przez szereg piechurów, którzy w bezpośredniej walce odpierają konny atak czerwonoarmistów. Pokryte bojowym kurzem mundury Polaków, wzniesione bagnety i karabiny, zacięte twarze żołnierzy dowodzą, iż polska piechota, może trochę niedoceniana przez malarzy, na równi z kawalerią włożyła całe serce i żołnierski wysiłek w odparcie i przepędzenie sowieckich najeźdźców. Obraz Stanisława Batowskiego-Kaczora przedstawia bitwę w Krwawym Borze stoczoną we wrześniu 1920 r. przez 19 Dywizję Piechoty z oddziałami III Armii Czerwonej uciekającymi w kierunku Lidy.
Stanisław Batowski-Kaczor kształcił się w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, później studiował w Wiedniu i Monachium. Często podróżował po Europie, był w Stanach Zjednoczonych, jednak na stałe mieszkał we Lwowie, gdzie prowadził własną szkołę malarstwa. Zasłynął z realistycznych scen batalistycznych związanych z historią Polski. Jego obraz zatytułowany „Pułaski pod Savannah” znajduje się w kolekcji Białego Domu w Waszyngtonie. Oprócz dzieł o tematyce historycznej malarz także na licznych obrazach upamiętnił zwycięską wojnę polsko-bolszewicką 1920 r. Stanisław Batowski-Kaczor zmarł po II wojnie światowej we Lwowie w swoim domu, w którym obecnie mieści się polski konsulat. 

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl