Kwiaty przeciw czołgom

Dziewięć skutecznych krucjat, dziesiąta w Polsce?

Numer 39 - 24.10.2011Kultura

W dziewięciu krajach modlitwa milionów ludzi radykalnie zmieniła rzeczywistość polityczną. Najnowsza książka Wincentego Łaszewskiego „X krucjata” stawia pytanie: czy w Polsce jest to możliwe?

Łaszewski opisuje dziewięć krucjat modlitewnych mających na celu: ocalenie od zagłady chrześcijańskiej Europy, ratowanie ojczyzny, ratowanie rodziny. Co szokujące – wszystkie były skuteczne. Nie wierzysz?

Filipiny 1986 r. Kraj rządzony przez dyktatora. Kraj upodlony i cierpiący, w którym szary obywatel nie ma prawa głosu. I tu „autorytet jednego kardynała potrafił wyrwać ludzi z apatii i dać im pewność, że nie są sami, że jest z nimi ich Matka Niebieska. Milion ludzi – całe rodziny z ma-łymi dziećmi – ruszył na spotkanie czołgom, gotowy na śmierć. Bóg był po ich stronie. Nie zginął nikt. A trzymany w ich rękach różaniec zmienił ustrój państwa”. Ta pokojowa rewolucja zdarzyła się 25 lat temu. W dniach od 22 do 25 lutego 1986 r. w stolicy Filipin, Manili, w Alei Objawienia się Świętych, na ośmiopasmowej obwodnicy miasta pojawili się ludzie z różańcami w rękach. Po 14 latach krwawej dyktatury Ferdinanda Marcosa czara goryczy przelała się. Stało się to w dniu, w którym ludzie dyktatora zamordowali opozycjonistę Benigna Aquino. Te strzały obudziły Filipińczyków. W efekcie milionowy tłum na wezwanie kard. Sina stanął pomiędzy wojskiem Marcosa a zbuntowanymi żołnierzami, którzy opowiedzieli się za narodem.

Tłum przypłynął na ulice ze wszystkich stron miasta, ze slumsów i z dzielnic bogaczy. W kilka godzin na ulicach stanęły 2 mln ludzi! Z różańcami w rękach i z modlitwą na ustach. Błagali Matkę Najświętszą o pomoc. Bali się, i to bardzo. Wiedzieli, do czego zdolny jest Marcos.

„Trzynastoletnia Risa z zerwanymi w ogródku stokrotkami klęczała i patrzyła na zbliżający się czołg. Pod jej kolanami asfalt był mokry od potu.
»Panie żołnierzu, niech pan nas nie zabija. Jesteśmy Filipińczykami, tak samo jak pan«. Wyciągnęła bukiecik ku czołgiście. Żołnierz długo na nią patrzył przewiercającym na wylot wzrokiem. Wreszcie uśmiechnął się. »Nie bój się, maleńka, nie zabiję nikogo«. Zeskoczył z czołgu i wziął z rąk dziecka kwiaty. Risa przytuliła się do niego. Z oczu żołnierza i dziewczynki płynęły łzy”



zawartość zablokowana

Autor: Robert Tekieli


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się