Krótka historia patriotyzmu

MANIPULACJE HISTORIĄ

Numer 56 - 15.11.2011Publicystyka

Nie wolno przywoływać Dmowskiego, bo to może popsuć nam stosunki z Niemcami. Niewskazane jest także pokazywanie żołnierzy płci męskiej, bo to utrwali w nas stereotypy płciowe. Najlepiej czcić polskość tak, jak praktykowano u nas od dziesięcioleci, czyli potępiając faszyzm. A jeśli to za mało, zawsze można wziąć kij bejsbolowy, znaleźć na ulicy jakiegoś faszystę przebranego w mundur z czasów Księstwa Warszawskiego i, uprzednio go opluwszy, spuścić mu łomot.

Odkąd pamiętam, z czczeniem polskości i tradycji niepodległościowej było zawsze coś nie tak. Z wczesnego dzieciństwa mam w pamięci obraz matki zamykającej z ostrożności okno, gdy moja starsza siostra grała na pianinie „Witaj majowa jutrzenko”. Wiedziałem, że tę piosenkę należy znać, ale lepiej tym się nie chwalić.
Później przyszły czasy szkolne. Nie było w podręcznikach Józefa Piłsudskiego, Polska zdobyła niepodległość dzięki dekretowi Lenina o samo-stanowieniu narodów, 11 listopada był zwykłym dniem, a flagi narodowe trzeba było ściągać 2 maja, żeby nie wisiały trzeciego.

Przycinanie polskości

W szkole o Polsce i polskości mówiono sporo, lecz zawsze w kontekście Polski Ludowej, która – jak nas uczono – stanowiła spełnienie tysiącletnich starań narodu o bezpieczeństwo, sprawiedliwość i dobrobyt. Inne wersje polskich opowieści wyeliminowano, strasząc, że to szkodliwe fantasmagorie, przez które tak wiele razy w dziejach stawaliśmy się ofiarą tych, którzy teraz byli naszymi przyjaciółmi. A poza tym to przecież Polska przedwojenna, rzekomo tak niepodległa, zanim upadła, była rządzona przez faszystów i dobrze się stało, że upadła.

Na pierwszym roku studiów dowiedziałem się z wrogich ustrojowi publikacji, że polskość to straszna broń, bo użył jej Mieczysław Moczar przy pomocy pułkownika Załuskiego oraz Ryszarda Filipskiego, który bał się Niemców nawet wtedy, gdy przynosili dary.

Za Gierka wątek polskości wciąż istniał, ale milicjanci nadal przypominali o zdejmowaniu flag 2 maja. O ile Gomułka chętnie karmił nas historiami o Psim Polu i innych triumfach nad zachodnioniemieckimi rewanżystami, o tyle Gierek raczej nawiązywał do Kazimierza Wielkiego, który tak jak on budował drugą Polskę. Jeden i drugi – czyli Gomułka i Gierek, nie zaś Gierek i Kazimierz Wielki – byli zgodni w tym, że prawdziwy patriota to ten, który miłością obdarza Polskę Ludową, a całą resztę kocha o tyle, o ile służy to wzmacnianiu tej miłości właściwej.

Nacjonalizm – wróg publiczny

Później przyszła pierwsza Solidarność i właściwie wszystko było niemal normalnie. Patriotyczne obchody cieszyły się sporym wzięciem, choć oczywiście nad Polską wisiała groźba interwencji, a więc mitygowano się z narodowymi uniesieniami. Uważano, zapewne słusznie, że lepiej nie drażnić niedźwiedzia groźbami ponownego marszu na Kijów i Moskwę.

Koniec lat 80



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Legutko


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się