W baśni ulicznych lampionów

SZTOKHOLM NOCĄ

Drewniane okiennice. Wąskie na półtora metra uliczki. Szyldy z napisami stylizowanymi na gotyk. Rozjaśnione ulicznymi lampionami zaułki. Atmosfery nocnej Starówki Sztokholmu nie sposób porównać z czymkolwiek innym. To po prostu trzeba poczuć. Jest zupełnie cicho. Aż piszczy w uszach. Słyszę tylko własne kroki. Echo charakterystycznego stukotu butów o kostkę brukową odbija się od wysokich murów kolorowych domków. Razem przypominających miasteczko dla lalek. Wchodzę w jedną z bocznych uliczek. Rany, jak tu ciasno! Odległość między dwiema kamienicami nie przekracza półtora metra. To tylko potęguje wrażenie, jakbym znajdował się w miasteczku, a może raczej makiecie, dla miniludzików. W dodatku tak pustej. W tym wypadku jednak trudno się temu dziwić. Jest grubo po trzeciej w nocy. A ja
     

23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze