Trudno przebić się z programem zmiany

KONSERWATYŚCI W EUROPIE

Numer 66 - 26.11.2011Wywiad

Platforma jest w największej europejskiej frakcji parlamentarnej, w której nie ma absolutnie nic do powiedzenia. W sprawach międzynarodowych decydują inni, ale Tusk się uśmiecha, mając poczucie, że tkwi w centrum. Z Ryszardem Legutką rozmawiają Dawid Wildstein i Samuel Pereira.

Polityka stała się sferą błazenady i groteski: puste awantury, Biedroń, Grodzka, historyk idei jako ekspert od prawa, Mucha od sportu. Na ile taka sytuacja degeneruje wspólnotę, czemu władzy to się opłaca?

Te błazenady, decyzje wyglądające na kpinę, demonstracyjne „wszystko nam wolno” to właśnie wynik zdegenerowania wspólnoty. Taka buta władzy jest możliwa tylko wtedy, gdy większość wyborców do żadnej wspólnoty nie należy i są zbiorem atomów, których nic poza statystyką nie łączy. Takim zbiorem najłatwiej jest rządzić siłą i strachem. Władza doskonale to rozumie.

Krytyka Polityczna – znana z zaproszenia niemieckich bojówek oraz ich broni znalezionej w jej lokalu – to środowisko zajmujące się również promowaniem idei komunistycznej. Finansowane z naszych środków. Jesteśmy skazani na takie „zmiany”?

Zgodnie z istniejącym w tej chwili w Polsce układem władzy wszystko wskazuje na to, że promocja lewactwa, zaczytywanie się w Leninie i pałowanie na ulicach dowodzą umiłowania wolności, a promocja patriotyzmu to kryminogenna zadyma. Nas to oburza, ale jesteśmy niestety w mniejszości.

Po wygranej prawicowego Partido Popular w Hiszpanii Platforma przypomniała, że w europarlamencie są w jednej frakcji, a PiS znajduje się na „peryferiach Europy”.

Platforma jest w największej europejskiej frakcji parlamentarnej, w której nie ma absolutnie nic do powiedzenia. W sprawach międzynarodowych decydują inni, ale Tusk się uśmiecha, mając poczucie, że tkwi w centrum.

Gdzie jest dziś to europejskie centrum?

Jego historyczny rodowód wywodzi się wprost z przemian końca lat 60. ubiegłego wieku. To lewicowa ideologia pokolenia kontestatorów ’68 r. określa wciąż to, co jest normą i co jej zagraża. Partie europejskie mniej lub bardziej nawiązujące do konserwatyzmu skazane są więc na dwa scenariusze – albo zachowają swoją ideową tożsamość, co oznacza zepchnięcie na margines, albo pójdą na kompromisy kosztem swojej tożsamości.

Jestem zwolennikiem ugody taktycznej, w razie konieczności dokonywanej przez partie, nie ma jednak i nie powinno być miejsca na kompromisy ideowe niezależnie od siły nacisku czy pokusy handlowania pryncypiami.

Jest Pan europosłem. Jak Pan widzi przyszłość Europy?

W obliczu kryzysu Europa idzie ku kolejnej traktatowej zmianie swojego kształtu, być może najgłębszej, najpoważniej ingerującej w interesy poszczególnych państw. Zmiana ta wyzwoli swoistą dynamikę, której skutku nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Może ona doprowadzić do upadku Unii i powrotu do modelu wspólnoty wyłącznie gospodarczej. Na pewno zmiany odbędą się bez udziału polskiego rządu i to jest w tej chwili realne zagrożenie.
Chrześcijaństwo przeżywa dziś poważny kryzys w Europie. Tymczasem europejska cywilizacja powstała na bazie wartości chrześcijańskich. Skąd ten paradoks?

Niewątpliwie ma to związek z triumfem pokolenia roku 1968



zawartość zablokowana

Autor: Samuel Pereira, Dawid Wildstein


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się