Mecze niczym w filmie Hitchcocka

Numer 68 - 29.11.2011Sport

MARIUSZ FYRSTENBERG I MARCIN MATKOWSKI DOTARLI DO FINAŁU TURNIEJU MASTERS. PRZEGRALI, ALE POZOSTALI NA 8. MIEJSCU W RANKINGU ATP WORLD TOUR. Początek sezonu co prawda nie był udany, ale za to końcówka znakomita. Nie tylko że awansowali do półfinału, to jeszcze pokonali w nim renomowaną hinduską parę – z Wojciechem Fibakiem, najlepszym tenisistą w historii polskiego tenisa, rozmawia Robert Swaczyński.

Czy jest Pan zaskoczony, że polski debel zagrał w finale turnieju Masters?

To jest miła niespodzianka. W ostatniej chwili udało się im zakwalifikować boczną furtką. Początek sezonu co prawda nie był udany, ale za to końcówka znakomita. Nie tylko awansowali do półfinału, ale jeszcze pokonali w nim renomowaną hinduską parę.
Jak Pan ocenia ich start w całym World Tour Finals?

Ważne były kluczowe dwa mecze w jednym tygodniu. Najpierw wygrana z parą Llodra-Zimonjić, kiedy Serb nie był jeszcze dobrze przygotowany, a nasi to świetnie wykorzystali. Drugim znaczącym spotkaniem był mecz Llodra-Zimonjić z Nestorem i Mirnym. Ten mecz ułożył się dla nas korzystnie, para kanadyjsko-białoruska zagrała fair i zachowała się po dżentelmeńsku w stosunku do Polaków. Ich wygrana dała awans naszemu deblowi. Dwa dramatyczne mecze ułożyły się po naszej myśli, a w półfinale polscy tenisiści zagrali świetne spotkanie z wyżej klasyfikowaną hinduską parą. Miałem przyjemność komentować ten mecz na żywo. Grali w finale niczym w hitchcockowskim scenariuszu



zawartość zablokowana

Autor: Robert Swaczyński


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama