Słabość DEMONA

HISTORIA REMKA: PRAWDZIWA TWARZ OKULTYZMU

Numer 68 - 29.11.2011Cuda

Demoniczne uzdrowienia, przepowiadanie przyszłości, pozytywne myślenie, doskonalenie umysłu – zły musi oszukiwać, podsuwa przesądy i zabobon.

Wiemy, jak wygląda niebo obok nas: pokazują to opisywane wcześniej uzdrowienia siostry Ady i Lusi oraz cudowne uratowanie Daniela od śmierci. To historie, w których czyjaś wiara spowodowała cudowną interwencję. Jednak wierzyć można w różne rzeczy. Są zabobony, których konsekwencją w naszym życiu może być doświadczenie piekła na ziemi. Jakie zabobony?

Pozytywne myślenie, odmienne stany świadomości

Remigiusz Biegański, przedsiębiorca: Czułem pustkę w sobie, czegoś szukałem. Natknąłem się na medytację transcendentalną i miałem potężne doznania. Następnym krokiem było doskonalenie umysłu. Tygodniowy kurs z Lechem Emfazym Stefańskim. Uczono nas relaksacji, odprężenia, wchodzenia we własny świat, w którym mogłem kreować rzeczywistość. Nazywali to refugium. Napotykałem tam jednak takie miejsca, które napawały mnie panicznym lękiem. Najgorsza była głęboka, ciemna jama, w której czaiło się zło. Ciemny dół. To miała być przestrzeń wyobraźni, ale ja nie miałem na nią wpływu. Nie chciałem, żeby ta jama tam była. Ale ona była.

W czasie ćwiczeń trzeba było mieć duchowego przewodnika. Zaprosiłem więc taką istotę i nawet poznałem jej imię. Ubrana była w średniowieczny strój mnicha, a kiedy się odwróciła, okazało się, że pod kapturem nie ma twarzy. Po latach zobaczyłem rzeźbę tej potwornej postaci w jednym ze śląskich kościołów. Zrozumiałem, że ona obiektywnie istnieje. Bo wieki temu widzieli ją również inni ludzie.

Pseudodary

– Leczyłem na odległość. Otrzymywałem imię i nazwisko osoby i opisywałem jak wygląda, gdzie pracuje, jakie ma choroby. Sprawdzało się to w 80 proc. Niby to działało, ale ja czułem się coraz gorzej. Zająłem się kolejnymi technikami duchowymi. Rebirthingiem, medytacją zen, buddyzmem. Nachodziły na mnie wtedy okropne stany lękowe, doły, depresja, paniczny strach. Po ćwiczeniach lepsze samopoczucie przychodziło na krótko, zaraz potem następowała depresja, rozchwianie emocjonalne. Jednak te techniki działają jak narkotyk – mówi Remek.

Beata stawiała tarota: – Świetnie zarabiałam na wróżbach. Jednak po kilku latach zaczęłam widzieć w domu duchy, kobietę i mężczyznę. Myślałam, że wariuję. Jednak również moje dzieci nie mogły spokojnie spać. Śniły się im potwory, budziły się z lękiem. Mówiły o jakiejś pani, którą widziały, mówiły jak wygląda. To nie była wyobraźnia.

Elżbieta wspomina: – Zachorowałam na zapalenie mózgu, bardzo cierpiałam. Nie mogłam się ruszać i ktoś zaproponował mi masaż niekonwencjonalny. Już po dwóch sesjach poczułam się lepiej, nie musiałam iść do szpitala. Potem zachorował mój syn. Poszliśmy do bioenergoterapeuty, który powiedział, że mogę pomóc synowi „energią”. Zaczęłam uzdrawiać. Ludziom znikały guzy. Diagnozowałam wahadełkiem. Stosowałam „odpromienniki”. Ale poczułam, że ktoś mną steruje i zaczęłam się bać. Wiedziałam, że mam z tym skończyć, bo demon obiecał, że mnie zniszczy. Miałam straszną wizję, widziałam jego postać – nie miał twarzy, darł Biblię na moich oczach, szalał przede mną



zawartość zablokowana

Autor: Robert Tekieli, Julita Mendyka


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama