Informacje sportowe

Numer 719 - 23.01.2014Sport

AUSTRALIAN OPEN AGNIESZKA RADWAŃSKA O JEDEN MECZ OD WIELKIEGO FINAŁU
Azarenka stała i patrzyła
Rozstawiona z numerem pięć Agnieszka Radwańska jeszcze nigdy na antypodach nie zaszła tak daleko. Na dodatek ćwierćfinał przeszła jak burza, rozbijając rywalkę, z którą gra się jej najtrudniej – turniejową dwójkę, Białorusinkę Wiktorię Azarenkę – 6:1, 5:7, 6:0! W półfinale dziś nad ranem Polka zagra ze swoją rówieśniczką Dominiką Cibulkovą ze Słowacji (20. miejsce w rankingu WTA).
Artur Szczepanik
Było to 17. spotkanie tych zawodniczek, z tego dopiero piąte zakończone zwycięstwem Radwańskiej. W sześciu poprzednich nie wygrała nawet jednej partii. Po raz ostatni urwać seta wiceliderce rankingu WTA Tour udało się jej dwa lata temu, także w Melbourne, gdzie Azarenka ostatecznie triumfowała w całym turnieju.
Białorusinka była faworytką wczorajszego meczu, do ćwierćfinału doszła, nie przegrywając żadnego seta. Zwykle grająca jak bezbłędna maszyna Azarenka podczas z meczu z Radwańską notowała pudło za pudłem. Krakowianka z zimną krwią wykorzystywała wszystkie błędy rywalki, sama nie robiąc ich niemal w ogóle! Przy stanie 5:0 dla Polki publiczność nagrodziła ją głośnymi brawami. Azarenka była mocno zdenerwowana – krzyczała i biła się po udach… Na niewiele to się zdało, bo pierwszego seta podopieczna trenera Tomasza Wiktorowskiego wygrała 6:1.
Drugi set był bardzo wyrównany. Radwańska zaczęła popełniać błędy, a Azarenka nie psuła bezsensownie piłek, tak jak w pierwszej partii. Polka raz przełamała rywalkę, ale dwa ostatnie gemy należały do Białorusinki, która grała z minuty na minutę coraz lepiej i ostatecznie zwyciężyła 7:5.
Wtedy stało się coś dziwnego. W trzecim secie rozpędzona Azarenka nagle wyhamowała i zupełnie nie potrafiła poradzić sobie z powstrzymaniem wspaniale grającej Polki. Radwańska wytrącała z równowagi rywalkę efektownymi zagraniami, np. kilka razy ją lobując. Wściekła Azarenka zaczęła się mylić i łącznie niewymuszonych błędów w całym meczu popełniła aż 47, przy zaledwie 15 pomyłkach Radwańskiej, która atomowym uderzeniem po dwóch godzinach zakończyła ten nierówny mecz, wygrywając trzeciego seta do zera!
Radwańska po meczu była bardzo szczęśliwa. Trudno się jej dziwić, bo na wygraną z Azarenką czekała aż trzy lata (poprzednio wygrała z nią w 2011 r. w półfinale turnieju w Tokio). Wściekła Białorusinka miała do siebie pretensje, ale bardzo chwaliła Agnieszkę. – Momentami tylko stałam i patrzyłam, co ona gra. Powinnam więcej myśleć o tym, co się dzieje na korcie – krytykowała swój występ Azarenka.
– Tyle razy przegrywałam, że w końcu musiało się udać – cieszyła się za to Radwańska. – Dziś pokazałam swój najlepszy tenis. Starałam się wykorzystać każdą szansę. Kocham takie chwile. To zapłata za 20 lat ciężkiej pracy na treningach – powiedziała nasza najlepsza tenisistka, która za awans do półfinału turnieju w Melbourne zapewniła sobie premię w wysokości 540 tys. dol. australijskich (1,46 mln zł).
– Czułam, że mogę dziś zrobić wszystko. Walczyłam o każdy punkt, każdą piłkę. W tym meczu było wiele dobrych i długich wymian, zagrań z głębi pola i przy siatce. Wiktoria gra bardzo konsekwentnie. Trzeba było zmusić ją do biegania, bo potrafi odpowiedzieć na każdy ruch, zarówno na skróty, jak i na loby. Niełatwo opracować plan na pojedynek z kimś, kto potrafi tak wiele



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama