Rewolucja kulturowa

ESEJ \ MANIPULOWANIE NAMIĘTNOŚCIAMI

Książka Michaela Jonesa „Libido dominandi” opisuje ponaddwustuletnią historię transformacji cywilizacji europejskiej od społeczeństwa opartego na naturze, tradycji i objawieniu, do zależnego jedynie od woli rządzących świata aksamitnego, hedonistycznego totalitaryzmu. Jones kreśli historię rewolucji politycznej i równoległej do niej rewolucji seksualnej, której pierwszy epizod miał miejsce już pod koniec XVIII w. Opisać ponad 200 lat intelektualnej historii zachodniej cywilizacji – od 1776 r. do 1992 r. – w jednym tomie nie jest łatwo. Autor koncentruje się więc na jednym z wątków: książka nosi podtytuł „Seks jako narzędzie kontroli społecznej”. I jest z jednej strony historią rewolucji seksualnej, z drugiej zaś historią rozwoju nowożytnych narzędzi kontroli społecznej – nowoczesnej psychologii czy wręcz wojny psychologicznej. Historia zaczyna się w 1776 r., gdy działalność Adama Weishaupta doprowadza do rozpropagowania wśród rewolucyjnych i oświeconych elit wyjątkowo wyrafinowanego systemu kontroli opartej na manipulowaniu ludzkimi namiętnościami. Weishaupt odrzucił prostacki materializm najbardziej znanych oświeceniowych myślicieli. Oparł swój system „szpiegowania duszy” na metodach zakonu jezuitów, całkowicie odzierając go z religijnych wartości. Był to system będący połączeniem niemal kinseyowskiej „kroniki” seksualnej z systemem teczek Stasi oraz ratingiem wiarygodności kredytowej. Równolegle powstał rewolucyjny plan doprowadzenia do upadku monarchii i religii w całej Europie. Rewolucja zrodziła chaos i terror. Zaczęto zatem szukać nowych mechanizmów kontroli nad społeczeństwem. Na kolejne dwa stulecia system Weishaupta stał się wzorcem dla świeckiego mechanizmu władzy, zarówno prawicowej, jak i lewicowej. Stary ład, ufundowany na naturze, tradycji i objawieniu, zastąpiono nowym totalitarnym porządkiem, którego fundamentem była wola rządzących. Rewolucji politycznej towarzyszyła rewolucja seksualna. Zainicjował ją osławiony markiz de Sade. Dla niego moralność była zaledwie dynamiką płynów. Rewolucja polityczna uwolniła namiętności. Obywatele republiki dawali wyraz swojemu rozumieniu wolności poprzez obwiązywanie sobie głów jeszcze ciepłymi wnętrznościami ściętych przez siebie ofiar, drapując je niczym turbany. Zwolennicy wolności o innych upodobaniach zaczęli się zastanawiać: „Skoro Francja pozbyła się króla, czy mężczyzna musi pozostawać w związku małżeńskim z tą samą kobietą, jeśli ma już jej dosyć?”. Sumienie okazało się więzią, która niszczy seksualną przyjemność. Propagowaną normą stało się cudzołóstwo. Praktyką kazirodztwo. Pierwsza rewolucja seksualna zakończyła się po kilkunastu latach. Następująca po niej epoka wiktoriańska była jej dokładnym zaprzeczeniem. Ale dzięki perwersyjnemu geniuszowi de Sade’a, który zaczerpnął ze św. Augustyna prawdę o tym, że człowiek ma tylu panów, ile ma przywar, konsekwencje pierwszej rewolucji seksualnej trwają do dzisiaj. De Sade prawdę o niewoleniu człowieka przez grzech potraktował bowiem jako szansę. Jego odkrycie stało się fundamentem najbardziej wyrafinowanej postaci społecznej kontroli, jaką znamy. Zachodnie elity doszły do wniosku: państwo musi promować niemoralność. Państwo rewolucyjne musi promować seksualną rozwiązłość. Głównym przeciwnikiem takich dążeń zaś jest Kościół katolicki. Przez następnych dwieście lat doskonalono te techniki. Doprowadziły one do stworzenia świata, w którym ludzi nie trzyma się w szachu siłą militarną, lecz zręcznym manipulowaniem ich żądzami i namiętnościami. W takim świecie racja jest zawsze po stronie silniejszego, a występek jako narzędzie kontroli politycznej jest instrumentem całkowicie niewidocznym. Po lekturze tej książki nie będziemy więcej dziwili się wprowadzaniu praw proaborcyjnych przez prawicową niemiecką chadecję czy progejowskim posunięciom angielskich konserwatystów. Zrozumiemy też, dlaczego naród wydający na pornografię setki miliardów dolarów, nie odwołał swojego prezydenta, mimo że ten popełnił publicznie krzywoprzysięstwo. W Europie trwa cywilizacyjna wojna domowa. Front ma tylko dwie strony. Chrześcijańską i antychrześcijańską.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze