Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Rozmowy Zwiastowania

Dodano: 20/06/2014 - Numer 842 - 20.06.2014
Nie trzeba wcale jechać do Izraela, aby dotknąć wszystkich pozostałych do dziś śladów życia Świętej Rodziny. Nie trzeba, ponieważ część z tych śladów znalazła się całkiem blisko nas – we Włoszech… Tak jest choćby w wypadku Świętego Domku. Tego samego, w którym ponad dwa tysiące lat temu miała miejsce pewna bardzo ważna rozmowa. Bardzo ważna. Marche. Wschodni region centralnych Włoch. Cztery kilometry od adriatyckiego wybrzeża. Malownicza kraina suchych łąk, pastwisk i pagórków ze średniowiecznymi miasteczkami warownymi. I jedno z nich: Loreto. Z tłumami pielgrzymów gromadzącymi się w często kilkusetmetrowych kolejkach oczekujących na wejście do środka. Do Świętego Domku ulokowanego tuż za ołtarzem centralnej bazyliki. Do czego stoją, dlaczego klęczą, jaki jest cel ich pielgrzymki i dlaczego mieści się on akurat tutaj? Aby zrozumieć fenomen włoskiego zakątka, trzeba się cofnąć w czasie o dwa tysiące lat. I nie do Włoch, tylko nieco dalej na południe… Dolna Galilea w północnym Izraelu. Kraina starożytnego Nazaretu. Spieczona słońcem ziemia rozmieszczona między pięcioma wzgórzami. Rozległe półpustynne połacie. Potężne ostańce skalne leżące bezładnie w całej krainie. Jedna z tak rozrzuconych skał posłużyła pewnemu sprytnemu Żydowi o imieniu Joachim. Postanawia on wznieść tam rodzinny dom, czyniąc z owej skały jedną z jego ścian. Tak powstaje skromna, niewielka chata. Z trzema ścianami sięgającymi około dwóch i pół metra wysokości i jedną naturalną, ze skały. Sama izba ma niewiele więcej niż 30 metrów kwadratowych powierzchni. Zamiast podłogi – ubita ziemia. I dwoje bohaterów, bogobojnych domowników: wspominany już Joachim i jego żona Anna. Żyją skromnie, bo i niewiele mają. Są jednak szczęśliwi. Dziękują dobremu Bogu za każdy kolejny dzień. Choć w głębi serca wiedzą, że do pełni szczęścia brakuje im jeszcze jednego. Od dawna borykają się z brakiem daru rodzicielstwa. Próbują już przecież od tylu lat. Nadal jednak bez skutku. Każde oczekiwanie musi mieć swój koniec. Nie inaczej jest w wypadku Joachima i Anny. W greckich apokryfach czytamy, jak któregoś dnia świątobliwej Annie ukazuje się anioł. Przychodzi z nieba z wiadomością, że prośby małżonków zostały wysłuchane, a dziecko, które niebawem urodzi Anna, będzie wielbione przez cały świat. Na spełnienie się obietnicy nie trzeba długo czekać. Dokładnie w dziewięć miesięcy po tym wydarzeniu na świat przychodzi dziewczynka. Przyszłe pokolenia będą ją nazywały „najpiękniejszą ze wszystkich dam” (świadectwo mających objawienie dzieci z La Salette). Rodzice zaś zgodnie z wolą anioła nazwą ją Marjam. Tłumacząc z aramejskiego na polski: Maria. Maria z Nazaretu. Skromna chata Joachima i Anny staje się miejscem, w którym dziewczynka rośnie, nabiera ducha i obserwuje miłujących się rodziców. Już w wieku trzech lat zostaje oddana kapłanom na wychowanie, aby „służyć Panu”. Do domu wróci dopiero wtedy, gdy skończy 14 lat. Jako piękna i dojrzała dziewczyna. I wówczas się stanie… Nie mamy dziś wiarygodnych źródeł na temat tego, czy wydarzenie, o którym zaraz będzie mowa, miało miejsce w dzień, czy w nocy. Czy trwało krótszą, czy dłuższą chwilę. Tutaj musimy wspomagać się własną wyobraźnią. Wierzymy, że się działo. To na pewno. Do krzątającej się po izbie Marjam przybywa nieznany gość. Niebiański posłaniec, dziś znany nam pod imieniem Gabriel. Anioł przekazuje wiadomość. Tę, która raz na zawsze odmieni losy człowieka. Przerażonej dziewczynce oznajmia spokojnym głosem: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Jedynym świadkiem całej tej rozmowy jest ten właśnie domek. Święty Domek z Nazaretu. Dziś nie ma go już w Nazarecie. Znajduje się tutaj, w Italii, w Loreto. Jakim sposobem? Tego do końca nie wiadomo. Mówi się o krzyżowcach, którzy w latach 90. XII w. mieli przetransportować Święty Domek przez Morze Śródziemne. Jeszcze inne podania mówią o nadprzyrodzonej interwencji anielskiej, która miała pomóc w przenosinach owych trzech ścian Świętego Domku. Wyjaśnień jest pewnie więcej. Jedno jest pewne: archeolodzy są zgodni co do tego, że ulokowany za ołtarzem bazyliki w Loreto, obudowany marmurowymi ornamentami budynek to to samo miejsce, w którym żyła Marjam. Najlepiej rozumieją to sami pątnicy, których pielgrzymują tutaj tysiące. O ich czci względem tego miejsca niech świadczą charakterystyczne wgniecenia w posadzce dookoła Domku – to ślady wyżłobione przez kolana wiernych, którzy klęcząc, okrążają cudowne miejsce. Miejsce, w środku którego stoi figurka Czarnej Madonny z Dzieciątkiem. Czeka na kolejnych spragnionych dostąpienia Jej łask. A ponoć jest hojna w dawaniu. Stefan Czerniecki tekst i zdjęcia
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze