Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Ważny jest biznes, a nie Ukraina

Dodano: 01/08/2014 - Numer 878 - 01.08.2014
fot.Tomasz Adamowicz/ Gazeta Polska
fot.Tomasz Adamowicz/ Gazeta Polska
Analitycy uważają, że Unia Europejska nie chce handlowej wojny z Rosjanami. Sceptycznie odnoszą się więc do ogłoszonych ostatnio sankcji. – Te restrykcje po prostu łatwo ominąć – podkreślają. Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych ostrzega, że nieprzyjazne kroki UE „nieuchronnie doprowadzą do podwyższenia cen energii na rynkach europejskich”. Sankcje nałożone przez UE na Rosję to świetnie sprzedana medialnie historia, ale z mizernym skutkiem i efektem – uważa Andrzej Maciejewski, ekspert od spraw wschodnich z Instytutu Sobieskiego. Podobnego zdania jest historyk, politolog i publicysta Jerzy Targalski. Obaj uważają, że restrykcje wobec Rosji podjęte przez UE tak naprawdę nie wyrządzą jej żadnej krzywdy, ponieważ łatwo, a na dodatek legalnie można je ominąć. Bruksela zdecydowała na przykład, że duże rosyjskie banki, które przynajmniej w połowie są własnością państwa, nie będą mogły emitować akcji i obligacji na rynkach finansowych UE. Oznacza to tyle, że te z mniejszościowym udziałem Kremla będą mogły to robić. Podobnie prywatne banki rosyjskie, które przecież należą do kremlowskich oligarchów. Według ekspertów, w czasach kiedy każdy duży bank ma swoje spółki córki, Rosjanie bez trudu będą omijali wspomniany zakaz i pozyskiwali w Europie potrzebny im kapitał. Podobnie rzecz się ma z kolejną sankcją, wprowadzającą embargo na rosyjską broń. Nie dość, że dotyczy ono tylko nowych kontraktów, co np. pozwoli Francji dostarczyć armii Putina zamówione wcześniej okręty Mistral, to w dobie globalizacji taki zakaz bardzo łatwo ominąć. Wystarczy, że rosyjską broń sprzedawać będą podstawione firmy. Tak samo będzie z ograniczeniami dotyczącymi sprzedaży Rosjanom zaawansowanych technologii. Kupią je od zachodnich firm zarejestrowane na Zachodzie spółki, których nikt nie będzie nawet podejrzewał, że należą do rosyjskich oligarchów. Ponadto kraje Unii nie są jednomyślne w sprawie gospodarczej współpracy z Rosją, a przecież ogłoszone sankcje muszą zostać jeszcze formalnie zatwierdzone przez poszczególne rządy. Nie wiadomo, jak postąpią Węgrzy i Rumuni, którzy robią ostatnio coraz więcej interesów z Rosjanami. Czesi, choć wstępnie zgodzili się na restrykcje, obawiają się wojny handlowej z Moskwą. Premier Bohuslav Sobotka stwierdził wprost, że może ona doprowadzić do powstania nowej żelaznej kurtyny, która ani dla UE, ani dla Rosji nie będzie korzystna. Przed dalszymi sankcjami przestrzega Unię rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych. W specjalnym oświadczeniu poinformowało, że „nieuchronnie doprowadzi to do podwyższenia cen energii na rynkach europejskich”.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze