Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Inwestorzy boją się wojny

Dodano: 08/08/2014 - Numer 884 - 08.08.2014
fot.Filip Błażejowski/ Gazeta Polska
fot.Filip Błażejowski/ Gazeta Polska
KRYZYS \ Na zapowiedź wprowadzenia rosyjskiego embarga na zachodnią żywność światowe giełdy zareagowały spadkami. Nerwowo jest też na polskich rynkach. Inwestorzy wyprzedają obligacje skarbu państwa, na wartości traci złoty. Rynki finansowe po prostu wyceniają możliwość wybuchu wojny – twierdzą eksperci. Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew potwierdził wczoraj, że zakaz importu obejmie owoce, warzywa, mięso, ryby, mleko i produkty mleczne z krajów UE, USA, Australii, Kanady i Norwegii. Nie poprawiło to nastrojów na światowych rynkach, a wręcz pogłębiło niepokój. Podobnie jak możliwość zbrojnego wejścia Rosji na Ukrainę pod pretekstem interwencji humanitarnej. Inwestorzy reagują nerwowo – sprzedają obligacje i waluty krajów rozwijających się, kupują w to miejsce złoto i szwajcarskiego franka, od dawna traktowane jako bezpieczne przystanie w czasach kryzysu. – Zagraniczni inwestorzy wychodzą z rynków wschodzących – potwierdzają analitycy. Spekulacyjny kapitał wyprzedaje m.in. polski dług. Pozbywając się papierów skarbu państwa – a poziom wyprzedaży jest dość znaczny – finansowi gracze osłabiają złotego. Nasza waluta jest najsłabsza od ponad dwóch miesięcy, a to nie koniec spadków. – Idziemy w ślad za obligacjami, rynek traci. Czarny scenariusz zakłada wzrost euro nawet o kilkadziesiąt groszy – mówią wprost dilerzy walutowi. O tym, jak duży wpływ na światowe rynki ma ukraiński konflikt, świadczy chociażby opinia amerykańskich komentatorów, którzy jako powód silnego spadku na Wall Street sprzed kilku dni wskazali wypowiedź szefa polskiego MSZ-etu Radosława Sikorskiego o koncentracji rosyjskich wojsk na granicy z Ukrainą. – Rynki finansowe po prostu wyceniają możliwość wybuchu wojny – twierdzi David McQuaid, szef warszawskiego biura agencji Bloomberg. Niektórzy obserwatorzy twierdzą, że finansowe rynki bardziej niż konfliktu zbrojnego boją się eskalacji wojny na sankcje. Inwestorom sen z powiek spędza zwłaszcza możliwość zamrożenia aktywów zachodnich firm w Rosji. Jeszcze niedawno szacowane one były na 200 mld dol. Od początku 2014 r. zagraniczni przedsiębiorcy wycofali z rosyjskiego rynku 75 mld dol., jednak znaczna część kapitału wciąż narażona jest na trudne do przewidzenia skutki gospodarczej wojny między Rosją a Zachodem. Na konflikcie traci także rosyjska giełda, której indeksy zjechały do poziomów nienotowanych od trzech miesięcy. To efekt nie tylko odpływu zachodniego kapitału, lecz także obaw o wyniki rosyjskich spółek, związanych z importem spożywczych produktów z UE i USA.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze