Bezwzględnie czuły

OTO PISARZ NIEZWYKŁY

Ludziom, których kochamy, warto pod choinkę ofiarować tylko najwartościowsze rzeczy. Na przykład najwspanialsze książki na świecie. Dziś pierwszy prezent: mikropowieść Leo Lipskiego „Piotruś”. Nie pamiętam, by ktoś używał polszczyzny w sposób klarowniejszy. Leo Lipski, właściwie Leon Lipschütz, w XX w. w tej dziedzinie miał niewielu konkurentów. Może Kazimierza Wierzyńskiego, może Andrzeja Bobkowskiego ze „Szkiców piórkiem”, a może Sergiusza Piaseckiego, kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy. Wydana w 1960 r. powieść zatytułowana „Piotruś” wręcz poraża jasnością. Lipski tnie słowami rzeczywistość niczym laserowym skalpelem. Nic człowiekowi nie oszczędza. Nie oszukuje czytelnika, nie pozwala cieszyć się zbyt łatwą, oszukaną radością. Wiem, że brzmi to jak recenzja z „Wysokich Obcasów”. Jednak
     

34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze