Wyciskanie Polaka

PRACA \ PROJEKT PO – TYRAĆ SZEŚĆ DNI W TYGODNIU

Numer 942 - 16.10.2014Publicystyka

Specyfiką rodzimej gospodarki jest tania i dyspozycyjna siła robocza, dodatkowo dyscyplinowana wysokim bezrobociem i niskimi zarobkami. Te czynniki pozwalają nam utrzymać się w „koleinach bezzatrudnieniowego wzrostu”. Najwyraźniej taki trend jest na rękę Platformie Obywatelskiej, która chce, aby Polacy pracowali jeszcze dłużej.
Reprezentanci rządzącego ugrupowania złożyli do resortu pracy projekt zmian w prawie, który ma umożliwić pracę przez więcej niż pięć dni w tygodniu za dodatkowe pieniądze (obecnie w takim wypadku można uzyskać wyłącznie wolny dzień).
Polacy są jednym z najciężej pracujących narodów w Unii Europejskiej. Przeciętny tygodniowy czas pracy w naszym kraju wynosi 40,5 godz. Więcej pracują jedynie Grecy – 42,5 godz. tygodniowo. A średni czas pracy dla całej UE to 37,4 godz. Zmiany proponowane przez PO mogą doprowadzić do tego, że czas pracy Polaków realnie jeszcze się wydłuży. W dodatku przyjęcie tego typu rozwiązań będzie się wiązało z pogłębianiem problemów z aktywizacją zawodową „armii bezrobotnych”: po co zatrudniać nowych ludzi, skoro jeszcze bardziej można przykręcić śrubę już pracującym?
Polscy najemnicy
W tej sprawie istnieje pewien wątek, który trzeba traktować jako wysoce prawdopodobną hipotezę. Jak podkreśla prof. Włodzimierz Pańków, duża część funkcjonującego w Polsce biznesu to zagraniczne podmioty gospodarcze. W wywiadzie dla „Nowego Obywatela” socjolog gospodarki mówił: „Jest sporo renomowanych międzynarodowych firm czy koncernów, które w Polsce prowadzą działalność, ale nie są skłonne Polaków aż tak bardzo »dopieszczać«. Przybyły tu głównie ze względu na tanią siłę roboczą, a także dlatego, że polscy pracownicy mają stosunkowo wysokie kwalifikacje, więc można za niską cenę kupić w miarę dobrych pracowników. Trzeba jednak zauważyć, że coraz częściej dzieje się tak, że ci najlepsi – najbardziej energiczni, pomysłowi, przedsiębiorczy – już po prostu wyjechali lub wyjeżdżają za granicę”.
W tym kontekście zastanawia, że projekt wydłużający do sześciu dni pracę Polaków pojawił się po tym, jak Donald Tusk został wysokim urzędnikiem Unii Europejskiej. Wiemy już, że częścią ceny za to była zgoda byłego premiera Polski na zmniejszenie przez Wielką Brytanię wydatków zabezpieczających prawa socjalne naszych emigrantów zarobkowych na Wyspach. Ale niewykluczone, że ze strony zachodnich polityków, dbających o interesy swoich firm na naszym rynku, padły też inne żądania. W tym właśnie to, dotyczące dalszego podporządkowania polskich pracowników interesom zachodniego kapitału. I stąd projekt sześciodniowego dnia pracy, który da okazję – w świetle prawa – do pogłębienia eksploatacji tutejszej taniej siły roboczej. A dodajmy, że ponad 80 proc. wszystkich zatrudnionych Polaków to pracownicy najemni. Potężna grupa społeczna, której interesów – jak twierdzi prof. Pańków – żadna partia w Polsce nie reprezentuje.
Dobić przepracowanych
Jeżeli wyżej naszkicowana hipoteza jest prawdopodobna, oznacza to, że Platforma Obywatelska sprzedaje polskich pracowników i kupczy nie tylko ich interesami zawodowymi, lecz także całym ich życiem. Ale nawet jeśli nowy projekt PO nie wiąże się bezpośrednio z „transakcją wiązaną” umożliwiającą Donaldowi Tuskowi sukces w strukturach unijnych, to i tak mamy do czynienia z karygodnym igraniem z polskim społeczeństwem



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Wołodźko


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama