Dwa argumenty

Dla krytyków umiędzynarodowienia problemu polskich wyborów samorządowych przez PiS mam dwa argumenty: ad hominem i ad rem. To nie Prawo i Sprawiedliwość mówiło „więcej Europy w Europie” – to mówił były premier Donald Tusk, przy entuzjazmie swoich politycznych kolegów. To PO była otwarta na coraz szerszy zakres regulacji naszego życia przez Unię Europejską. Trudno zatem zrozumieć, jak obóz władzy może w tej sprawie krytykować PiS, używając argumentu pani Dulskiej, że brudy pierze się we własnym domu. W filozofii rządzenia PO nie ma czegoś takiego jak „własny dom” – oni nie mają prawa takim pojęciem się posługiwać. Przechodząc zaś do argumentu ad rem, należy stwierdzić, że skoro polskie instytucje działają źle, skoro głowa państwa dyskwalifikuje tych, którzy podnoszą wątpliwości co do 
     

67%
pozostało do przeczytania: 33%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze