Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Bunt na Śląsku

Dodano: 31/01/2015 - Numer 1028 - 31.01.2015
Od poniedziałku trwa akcja protestacyjno-strajkowa w całym górnictwie, ponieważ fiaskiem zakończyły się rozmowy przedstawicieli związków zawodowych z władzami Jastrzębskiej Spółki Węglowej. W geście solidarności będzie protestowała także Kompania Węglowa. Sytuacją na Śląsku, a także stanem swojej branży są głęboko zaniepokojeni hutnicy, którzy domagają się rozmów z premier Ewą Kopacz. Górnicy są gotowi do rozmów, ale stawiają jeden warunek – odejście z firmy prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) Jarosława Zagórowskiego, do którego nie mają już zaufania. Raz, że łamie on wcześniejsze porozumienia, dwa – nieudolnie przez siedem lat zarządzał spółką, doprowadzając do wielomilionowych strat. – Uważamy, że prezes Zagórowski wyczerpał swoje możliwości negocjacyjne ze stroną społeczną – powiedział Piotr Szereda, rzecznik Wspólnej Reprezentacji Związków Zawodowych JSW. Chcą rozmawiać z przedstawicielami nadzoru właścicielskiego spółki, czyli osobami wytypowanymi przez rząd. – Jaki dialog możemy prowadzić z zarządem, skoro jego członkowie uważają, że przedstawiciele strony społecznej mają tylko podstawowe wykształcenie – dodaje Piotr Szereda. – Nie zaczynaliśmy od parzenia kawy w ministerstwie, tylko na stanowiskach górniczych, dlatego załogi nas wybrały – oburza się na lekceważenie reprezentacji załogi Piotr Szereda. – Skoro przez jednego faceta [tj. prezesa Zagórowskiego] można podpalić cały Śląsk, to gratulujemy rządzącym takiego podejścia – skomentował Roman Brudziński, wiceprzewodniczący Solidarności. Prezes Zagórowski jest nieustępliwy w negocjacjach, bo twierdzi – w nawiązaniu do sytuacji ekonomicznej jastrzębskiej spółki – że cyfry są twarde i brutalne. – Tu będzie trudno o jakiś kompromis – stwierdził. Jednocześnie postraszył, że trwający protest to 30 mln zł niższych dochodów dziennie. Sytuacją na Śląsku jest głęboko zaniepokojony największy producent stali w Polsce ArcelorMittal Poland, który skupia ok. 70 proc. potencjału przemysłu hutniczego. Zapasy węgla koksującego z Jastrzębskiej Spółki Węglowej wystarczą koksowniom w Zdzieszowicach i w Krakowie na trzy dni. – Jeżeli dostawy węgla nie zostaną wkrótce wznowione, to uszkodzeniu może ulec 9 baterii koksowniczych pracujących w tych koksowniach – poinformowała spółka. Już i bez tego ArcelorMittal Poland ma ogromne kłopoty, bo kryzys zajrzał głęboko również do branży hutniczej. Związkowcy zaapelowali w liście do premier Ewy Kopacz o wsparcie polskiej metalurgii. Ze względu na warunki prowadzenia działalności przemysłowej narzucone przez UE, m.in. dotyczące ograniczania emisji CO2, a także podatków akcyzowych, polskie hutnictwo staje się niekonkurencyjne w stosunku do produkcji w krajach sąsiadujących z Polską. Ponadto zalew importowanej stali nie pomaga branży wyjść z największego w jej historii kryzysu. Nie ma żadnych mechanizmów chroniących nasz rodzimy przemysł – napisali do Ewy Kopacz zaniepokojeni związkowcy. – Kwota ponad 400 mln euro, która powinna zostać wydatkowana tylko na projekty ochrony środowiska w zakładach ArcelorMittal w ciągu najbliższych czterech lat, jest poza zasięgiem firmy – ostrzegli hutnicy. Bez środków z funduszy unijnych i bez wsparcia rządu spółka sobie nie poradzi. A na likwidację miejsc pracy, zresztą nie tylko polskich hutników, ale też pracowników firm kooperujących, związkowcy nie mogą się zgodzić. Biorąc pod uwagę to, że ArcelorMittal zatrudnia ponad 11 tys. osób, a ze spółkami zależnymi – ponad 14 tys. osób, to mamy kolejną potężną armię, która może wymusić przemiany w Polsce.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze