Cameron – sojusznik Polski

PEŁNYM GŁOSEM

Numer 94 - 30.12.2011Pełnym głosem

Piszę ten komentarz w Londynie – stolicy państwa, które ośmiela się mówić wprost, że nadal chce mieć własną walutę, własną politykę zagraniczną i finansową oraz budżet tworzony w Wielkiej Brytanii, a nie w Brukseli, a raczej w Berlinie. W ostatnim czasie wyszło na jaw, że projekt budżetu Irlandii – wysłany do Brukseli w ramach wcześniejszej umowy o unijnej pomocy dla Dublina – niespodziewanie odnalazł się w Berlinie w jednej z komisji Bundestagu. Jak widać, chęć kontrolowania gospodarek krajów członkowskich Unii to już nie tylko teoria czy polityczny pomysł, to rzeczywistość „made in Germany”.

Przeciwnik niemiecko-francuskiego dyktatu

W tym kontekście szacunek budzi konsekwencja rządu Jej Królewskiej Mości, który pilnie strzeże państwowej suwerenności wbrew europejskiej modzie i „niemiecko-francuskiemu dyktatowi” (to określenie nie jest bynajmniej autorstwa Jarosława Kaczyńskiego, lecz polityka niemieckiego Martina Schulza, który w styczniu 2012 r. obejmie fotel szefa Parlamentu Europejskiego).

Gdy mowa jednak o koalicyjnym rządzie brytyjskim to kierunek polityki, zakładający zachowanie suwerenności i podmiotowość państwa, jest wyłączną zasługą premiera Davida Camerona. Ten obecny lokator 10th Downing Street w Londynie został najmłodszym w historii torysów liderem partii. Dzięki niemu uwierzyli w zwycięstwo. Cameron dopiął swego – wiosną 2010 r., po 13 latach od pierwszomajowej klęski w 1997 r. Partia Konserwatywna odzyskała władzę.

Gra Camerona

Cameron wie, w co gra. Nie chce, aby Bruksela (czytaj: Berlin i Paryż) uzyskała możliwość ręcznego sterowania brytyjską gospodarką. Trudno mu się dziwić: City w Londynie tworzy 10 proc. PKB tego kraju.

Cameronowi chodzi o imponderabilia, ale jest też do bólu pragmatyczny



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się