Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Skłócona PO nie pomaga Komorowskiemu

Dodano: 17/04/2015 - Numer 1092 - 17.04.2015
POLITYKA \ Frakcja Grzegorza Schetyny uważa, że nie ma co angażować się w kampanię prezydencką, bo Komorowski sobie poradzi, ludzie Ewy Kopacz interesują się głównie judzeniem przeciwko schetynowcom, a posłowie z tylnych ław nie wiedzą, co myśleć o zachowaniu czołowych polityków PO – tak realnie wygląda wsparcie PO dla kandydata na prezydenta. Jak tłumaczy nam osoba związana z warszawską PO, wśród ludzi związanych ze Schetyną panuje przekonanie, że Komorowski i tak wygra. – Schetyna zaczął jednak już grać we własną grę, bo im mniejszą różnicą głosów wygra Komorowski, tym będzie słabszy. A Schetyna cały czas ma ambicje, by zostać szefem PO, więc nie chce zależeć od silnego prezydenta. Proszę zwrócić uwagę, że Andrzej Halicki (człowiek należący do tzw. frakcji Schetyny) personalnie prawie nie atakuje Andrzeja Dudy – mówi nasz informator. Co ciekawe, inny z naszych rozmówców, nieżyczliwy Schetynie, ma inną opinię. – Schetyna bardzo liczy na wygraną Komorowskiego w pierwszej turze, bo jego sojusznikiem jest prezydencki minister Sławomir Rybicki – mówi. Do kampanii niespecjalnie przykładają się także ludzie związani z frakcją premier Ewy Kopacz, ponieważ są zajęci walką frakcyjną w swojej partii. Jak tłumaczą nam ludzie z warszawskiego samorządu, Ewa Kopacz przeciąga na swoją stronę kolejne osoby. Może obecnie liczyć na lojalność nie tylko takich osób jak Małgorzata Kidawa-Błońska, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, Cezary Grabarczyk czy Michał Boni. Po jej stronie stoi także np. Marcin Kierwiński, którego uczyniła szefem swojego gabinetu politycznego. – Kierwiński robi wszystko, by przejąć wpływy schetynowca Andrzeja Halickiego na Mazowszu, bo w samej Warszawie praktycznie już je przejął. Poza tym cała ta frakcja najchętniej zastąpiłaby niechętnego jej Rafała Grupińskiego kimś „swoim” na stanowisku szefa klubu parlamentarnego – relacjonuje nasze źródło. O to, czy partyjne wojny wpływają na kampanię prezydencką, zapytaliśmy posła Michała Jarosa z PO. – Nie ma żadnych wojen. Cała partia jest skonsolidowana i ramię w ramię walczy o reelekcję Komorowskiego z jak najlepszym wynikiem – powiedział. I dodał, że kampania bardzo przyspiesza, czego efekty widać w sondażach. – Nie widzę w kampanii Komorowskiego żadnego przełomu. Jeśli zaś chodzi o sondaże, na początku wyścigu wyborczego w lutym wszystko wskazywało na to, że obecny prezydent wygrywa w pierwszej turze. Teraz dogrywka między nim a Andrzejem Dudą jest praktycznie pewna – stwierdza dr Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Wnioskując ze stosunków między PO a Komorowskim, można przypuszczać, że partii rządzącej zależy na tym, by Komorowski przegrał. Nawet pamiętając o tym, że jedyną osobą znającą podstawy marketingu politycznego w tej partii był Donald Tusk, trudno uwierzyć, że anemiczność kampanii prezydenta to tylko efekt nieumiejętności. Jest więc prawdopodobne, że któraś z frakcji gra na pozbycie się Komorowskiego – dodaje.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze