Nowy rodzaj kina akcji

KINO \ CZY MOŻNA NAKRĘCIĆ „MAD MAXA” BEZ MELA GIBSONA? TAK! „Mad Max. Na drodze gniewu” z Tomem Hardym i Charlize Theron to film totalny. Dwugodzinna jazda bez trzymanki – dla bohaterów pościgów dosłownie. Dzieło George’a Millera to nowy rodzaj kina akcji. Tak spektakularnego, że brakuje słów. I znów w pewnym sensie dosłownie, bo w filmie prawie nie ma dialogów. Najnowszą część tej postapokaliptycznej serii można streścić w jednym zdaniu: Mad Max przyłącza się do grupy uciekinierów, a rozwścieczony Immortan Joe wysyła w ślad za nimi pościg. Wypada jednak napisać coś więcej o filmie, który zapowiada się na przebój sal kinowych. Po trzeciej wojnie światowej ziemia jest jałowa. Nie ma wody ani roślinności. Zdesperowanym ludziom pozostaje jedynie jeść zmutowane dwugłowe jaszczurki i 
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl