Mecz przegrany, czas na rewanż

FELIETON KIBICA

Felieton miał być o sporcie, więc będzie. Problem w tym, że ja na sporcie za bardzo się nie znam, nawet na temat piłki nożnej nie mam zbyt dużo do powiedzenia. Wystarczy powiedzieć, że jak na kibica piłkarskiego mam dość blade pojęcie np. o spalonym. Mimo to wiem, że czasami sędziowie – celowo czy przez pomyłkę – uznają bramki zdobyte ze spalonego i często są to gole decydujące o wyniku meczu. Coś mi to przypomina… Na pierwszy rzut oka mecz, który niedawno przyszło mi rozegrać, przegrałem, bo jego wynik był dla mnie niekorzystny. Dziś – niczym trener – mogę analizować przyczyny. Może przeciwnik był za mocny i nie było szans, żeby nasza drużyna wygrała? Może źle byliśmy do tego meczu przygotowani? Może sam przyczyniłem się do strzelenia samobójczej bramki? Można gdybać i gdybać. Ja jednak
     

47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze