Zasługujemy na wyższe pensje

WYNAGRODZENIA \ DOSYĆ JUŻ DYKTATU PRACODAWCÓW

W Polsce pensje są tak niskie, że nawet minister pracy zaapelował do przedsiębiorców, aby zaczęli dbać o wzrost wynagrodzeń. – Może być tak, że będzie praca, tylko nikt jej nie będzie chciał podjąć – zauważył Władysław Kosiniak-Kamysz. Niestety, problem dostrzegł dopiero teraz, tuż przed wyborami, choć ministrem jest już cztery lata. W sierpniu do urzędów pracy firmy zgłosiły aż 119 tys. ofert zatrudnienia. To absolutny rekord, od kiedy Ministerstwo Pracy prowadzi analizy. Problem w tym, że są to oferty nieatrakcyjne, co zauważył nawet minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz. – Może być tak, że będzie praca, tylko nikt jej nie będzie chciał podjąć. Powodem będzie zbyt niskie wynagrodzenie lub to, że praca będzie za mało stabilna – stwierdził podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy. Minister swoje stanowisko piastuje od 2011 r., tymczasem dopiero teraz zauważa, że dochody mają kluczowe znaczenie. W przedwyborczym geście poparł polskie rodziny w dążeniu do podwyżek, nie podał jednak recepty, w jaki sposób zachęcić do nich przedsiębiorców. Od kiedy Kosiniak-Kamysz jest ministrem, w przedsiębiorstwach trwa walka o wyższe płace, niestety nie zawsze z pozytywnym skutkiem. Kompromisy zawierano jedynie tam, gdzie związki zawodowe są silne. To pod rządami PO-PSL rozwinęły się umowy śmieciowe, niedające gwarancji stabilności pracy. Teraz minister apeluje do pracodawców, aby zaczęli dbać o wzrost wynagrodzeń, ale apele nic nie pomogą, jeśli nie zostaną wprowadzone konkretne rozwiązania. Przez całe swoje rządy koalicja PO-PSL stała po stronie pracodawców, którzy żądali elastycznego czasu pracy, niskich kosztów wynagradzania i możliwości łatwiejszej redukcji zatrudnienia. I to w zapisach kodeksu pracy otrzymali. Nadzieję na lepszy los dała pracownikom Beata Szydło, kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na premiera. – Jeśli PiS wygra wybory, to rząd zajmie się wzrostem wynagrodzeń dla Polaków – zadeklarowała podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy. – Nie boimy się rozmawiać o tym, co nazwaliśmy paktem dla wzrostu wynagrodzeń. W ramach tej dyskusji należy podjąć wiele trudnych spraw, jak np. minimalne stawki godzinowe czy problem umów śmieciowych – powiedziała Beata Szydło. Podkreśliła, że bez ludzi nie da się sprawić, aby Polska się rozwijała, a ludzie nie będą chcieli pracować, jeśli nie będą mieli dobrego wynagrodzenia. Stwierdziła, że trzeba wzmocnić polski przemysł, kapitał ma bowiem narodowość. Trzeba bronić polskiego kapitału i dawać szansę, aby się budował. Jednocześnie kandydatka PiS u na premiera zadeklarowała, że będzie wspierała tych zagranicznych inwestorów, którzy będą chcieli lokować produkcję w Polsce i tworzyć nowe, dobrze opłacane miejsca pracy. Przypomniała, że podwyższenie zarobków to problem numer jeden dla rządu PiS u. Prezydent Andrzej Duda od tego, jakie będą w Polsce pensje, uzależnia zastąpienie złotego przez euro. – Dopóki Polacy nie będą zarabiali na poziomie europejskim, nie zgadzam się na wejście do strefy euro – powiedział prezydent Andrzej Duda. O problemie dysproporcji płacowych i negatywnych skutkach niskich wynagrodzeń zaczynają też mówić unijni urzędnicy. Za wprowadzeniem zasady równego wynagrodzenia za świadczenie takiej samej pracy w całej Unii Europejskiej opowiedział się szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. (Money.pl)
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze