Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Sprawiedliwa pomoc dla frankowiczów

Dodano: 20/10/2015 - Numer 1248 - 20.10.2015
BANKI \ Prezydencki projekt przewalutowania kredytów we frankach szwajcarskich ma być sprawiedliwy. Ma pomóc frankowiczom, ale jednocześnie nie postawi banków w trudnej sytuacji. Cena, jaką banki zapłacą za przewalutowanie kredytów, może mieścić się w przedziale 50–90 proc. ogólnych kosztów tej operacji. Resztę mają zapłacić frankowicze. Kancelaria prezydencka pracuje nad rozwiązaniami przewalutowania kredytów walutowych, ale takimi, które byłyby sprawiedliwe. Prezydent Andrzej Duda już zapowiedział, że nie zgodzi się na to, aby ci, którzy świadomie spekulowali, biorąc kredyty we frankach szwajcarskich, teraz mieli być w lepszej sytuacji niż kredytobiorcy „złotowi”. – Nie zgodzę się na takie rozwiązanie, że ci, którzy brali kredyty we frankach szwajcarskich, ryzykując, ale wiedząc o tym, że na tym można zarobić przy niskim kursie franka, teraz, kiedy ten kurs jest wysoki, nagle znajdą się w lepszej sytuacji niż ci, którzy wzięli kredyty w złotówkach – wyjaśnił Duda. Nie ma też mowy, aby to skarb państwa pokrył koszty przewalutowania kredytów. Ten ciężar ma być podzielony między banki a ich klientów frankowych. Problem w tym, by tak wyważyć podział tych kosztów, aby nie załamać sektora bankowego, ani też nie obciążyć ponad miarę frankowiczów. Przedmiotem prac w Sejmie były proporcje podziału kosztów przewalutowania kredytów między bankami a kredytobiorcami 50/50 oraz 90/10. Zdaniem prezydenta, między tymi brzegowymi wartościami jest „duża rozpiętość”. – Trzeba znaleźć rozwiązanie pośrednie, bo jedna propozycja jest nie do przyjęcia przez frankowiczów, druga zaś nie do zaakceptowania przez banki. – Jesteśmy w trakcie rozmowy na ten temat, są propozycje innych rozwiązań, znacznie bardziej kompromisowych niż te dwie zupełnie brzegowe propozycje – powiedział prezydent Duda. Na pierwsze reakcje frankowiczów nie trzeba było długo czekać. Nie uważają się za spekulantów. I pytają, w jaki sposób prezydent chce wyłonić z grupy 700 tys. kredytobiorców frankowych tych, którzy spekulowali, spośród tych, którzy zostali po prostu oszukani przez banki. Skupieni w stowarzyszeniu Pro Futuris uważają, że to państwo nie dopilnowało, aby toksyczne produkty nigdy nie znalazły się w ofercie bankowej. Niedawno Wojciech Kwaśniak, wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, przyznał, że działające w Polsce banki z kapitałem zagranicznym często oferowały usługi, które w ich macierzystych krajach były już zakazane! Przypominał, że kredyty walutowe przyszły do Polski z Austrii, gdzie wdrażano np. procedurę mediacji przy tych kredytach. – W Polsce nie przeprowadził tego żaden bank, łącznie z bankiem w stu procentach zależnym od banku austriackiego – zaznaczył. – Nie wolno legalizować pułapki świadomie zastawionej na kredytobiorców przy biernej postawie instytucji państwa odpowiedzialnej za nadzór – mówi „Codziennej” Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK-ów. – W USA za wciskanie toksycznych kredytów banki płacą wielomiliardowe (w dolarach) odszkodowania. Nie widzę powodów, by w Polsce tolerowano pazerność i bezkarność dużych banków, by stosować taryfę ulgową – dodaje. Ministerstwo Finansów i Komisja Nadzoru Finansowego zapewniają, że system bankowy jest stabilny – przypomina Szewczak. W sytuacji, gdy banki osiągają zyski 16 mld zł rocznie, a na przestrzeni lat zarobiły na Polakach 100 mld zł, koszty, jakie musiałyby ponieść za likwidację toksycznych kredytów rzędu kilku miliardów złotych rocznie, są dla nich do udźwignięcia. Toksyczne kredyty trzeba wyplenić z rynku jak najszybciej. Analitycy Goldman Sachs już ostrzegają Polskę, by szykowała się na trzecią falę kryzysu. – Po pożarze światowych finansów, powodzi deficytów i problemów długów publicznych, teraz czeka nas jeszcze trzęsienie ziemi spowodowane przez Chiny – twierdzą eksperci. – Zbliża się kolejne tsunami. Nowa fala kryzysu może spowodować, że frank będzie kosztował nawet 6 zł – ostrzega Szewczak. I choć inni ekonomiści w prognozy Goldman Sachs nie wierzą, to jednak Rafał Antczak z Deloitte przyznał, że raport ten jest przygotowaniem do ataku spekulacyjnego na Polskę. To już wystarczy, by pogrążyć frankowiczów, a na zasadzie domina, także banki i nasze oszczędności. Może się okazać, że te kilka miliardów złotych rocznych kosztów to cena niewielka w obliczu skutków trzeciej fali kryzysu czy jedynie ataku spekulacyjnego na Polskę.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze