Unia energetyczna nie powstrzyma Nord Stream 2

Dodano: 22/10/2015 - Numer 1250 - 22.10.2015
ENERGETYKA \ W debacie 8 liderów politycznych premier Ewa Kopacz z PO stwierdziła, że „[…] dzięki temu, że dzisiaj jest unia energetyczna, w której Polska jest bardzo mocna, Nord Stream 2 nie będzie wybudowany”. Obnażyła w ten sposób całkowity brak orientacji w unijnej polityce energetycznej. Rząd PO-PSL nie zrobił nic i nie robi nadal, by powstrzymać budowę gazociągu Nord Stream 2. Ewa Kopacz swoją bierność wobec polityki Berlina rujnującej europejską solidarność skrywa za nadzieją na zatrzymanie projektu Nord Stream 2 przez unię energetyczną. Premier najwyraźniej nie zna podstawowych założeń forsowanej z pomocą unii energetycznej strategii UE. Od wiosny 2015 r., gdy UE przyjęła założenia unii energetycznej, minęło zaledwie kilka miesięcy. Unia energetyczna to polityka UE, której rdzeniem jest „ambitna polityka klimatyczna”, na co przyzwolił rząd PO-PSL. Dokument o tej unii jest zbiorem ogólnych sformułowań politycznych. O tym, jak są respektowane te ogólne polityczne zapisy przez rządy państw starej „15”, świadczy m.in. decyzja o rozpoczęciu bez zgody Polski i innych państw członkowskich UE naszego regionu przygotowań do rozbudowy Nord Stream, rosyjsko-niemieckiego korytarza dla przesyłu gazu po dnie Bałtyku. Konsorcjum firm niemieckich, austriackich, holenderskich i francuskich podpisało porozumienie o budowie gazociągu Nord Stream 2. Projekt pomija interesy państw, przez które tradycyjnie przechodziły dostawy gazu i ropy naftowej z Rosji do Europy Zachodniej. Nord Stream 2 wywołał silne protesty Republiki Czeskiej i Słowacji, do których dostawy Rosja będzie mogła całkowicie odciąć, nie tracąc przy tym rynków niemieckiego, włoskiego i francuskiego. Solidarność z najechaną przez Rosję Ukrainą staje się przy tym pustym sloganem wobec decyzji o obejściu sankcji nałożonych przez UE na Federację Rosyjską. Nord Stream 2 nie wywołał stanowczych protestów rządu PO. Nic nie zrobił także Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej, który w tej sprawie, jeśli chodzi o Polskę, wymownie milczy. Odwoływanie się do unii energetycznej to działanie pozorne. Lepiej już wspierać starania Komisji Europejskiej, która domaga się od Gazpromu respektowania obowiązujących na terenie UE regulacji Trzeciego Pakietu Energetycznego. Nord Stream 2 można próbować zatrzymać, ale potrzebna jest ofensywa dyplomatyczna polskiego rządu, do której od tygodni wzywa prezydent RP Andrzej Duda, a rząd PO-PSL milczy. Twierdzenie Ewy Kopacz o silnej pozycji w unii energetycznej nijak się ma do faktów. Polski postulat lepszego wykorzystania paliw kopalnych, w tym węgla, nie znalazł się w tekście unii energetycznej. Nie dość, że nie został przyjęty, to diametralnie go odwrócono. Rząd PO zgodził się na zapis o potrzebie wypierania węgla z europejskiej gospodarki. Deklaracja Ewy Kopacz z PO, że unia energetyczna powstrzyma budowę Nord Stream, obnażyła całkowity brak orientacji szefowej polskiego rządu w unijnej polityce energetycznej. Autor jest kandydatem do Sejmu w okręgu wyborczym nr 14 z listy Prawa i Sprawiedliwości
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze