Muhammad Ali kończy ju tro 70 lat

PO PROSTU NAJWIĘKSZY

Numer 107 - 16.01.2012Sport

Po raz pierwszy świat usłyszał o nim w roku 1960. Nazywał się wtedy Cassius Clay. Gdy boksował na Igrzyskach Olimpijskich w Rzymie, miał zaledwie 18 lat, ale to on sięgnął po złoty medal w wadze półciężkiej. W finale na jego drodze stanął 25-letni Polak Zbigniew Pietrzykowski. To była dobra walka. Przez dwie i pół rundy Amerykanin nie miał pomysłu na walczącego z odwrotnej pozycji, dobrego w defensywie i wyprowadzającego szybkie, mocne kontry rywala. Wygrał, bo w końcówce decydującego starcia ruszył ostro do przodu i zdominował opadającego z sił Polaka. Zwyciężył jednogłośnie na punkty.

Medal do rzeki

Pietrzykowski miałby pewnie złoty medal, gdyby nie kradzież, do której doszło niespełna sześć lat wcześniej. 12-letni wówczas Cassius tak zainteresował się darmowym popcornem i lodami, że ktoś ukradł mu rower. Chłopiec trafił przed oblicze policjanta, a zarazem trenera boksu. Poprzez łzy wyliczał, co zrobi złodziejowi, jeśli ten zostanie złapany. – A umiesz w ogóle się bić? – zapytał policjant. – Nie, ale i tak bym się bił – brzmiała odpowiedź. – To może zanim wdasz się w jakąś walkę, idź i naucz się walczyć – poradził Joe Martin, który został pierwszym trenerem późniejszego championa. Cassius skorzystał z rady, a potem zabrał Polakowi olimpijskie złoto.

To, co dla Pietrzykowskiego było szczytem kariery, dla Cassiusa było dopiero przygrywką, przepustką do prawdziwej popularności. Jeszcze tego roku zadebiutował na zawodowym ringu. Zresztą złoty medal z Rzymu, z którego początkowo był tak dumny, że niemal nie zdejmował go z szyi, wrzucił potem do rzeki Ohio. Stało się to po tym, jak po zamówieniu hamburgera usłyszał w jednym z lokali, że nie obsługują tam kolorowych. – Skoro moi czarni bracia i siostry byli źle traktowani w kraju, który niby reprezentowałem, ten medal stracił dla mnie jakiekolwiek znaczenie – wyjaśniał.
Od tego czasu walczył z systemem. W 1964 r. zaszokował Stany Zjednoczone, gdy za namową Malcolma X, jednego z liderów radykalnego ruchu afroamerykańskiego, wstąpił do organizacji Nation of Islam, opowiadającej się za stosowaniem przemocy w celach samoobrony przed białymi. Został muzułmaninem i zmienił nazwisko na Muhammad Ali.

Wcześniej stanął do walki o tytuł z Sonnym Listonem. – Nie wygram na punkty, znokautuję go. A potem oddam tego brzydkiego, śmierdzącego niedźwiedzia do zoo – zapowiadał. Tymczasem o mało co nie przegrał w czwartej rundzie. Do oka Claya dostała się jakaś substancja i niemal przestał widzieć. Do dziś nie wiadomo, czy było to wynikiem interwencji cutmana, który wcześniej tamował rozcięcie na twarzy rywala, czy też rękawice Listona były czymś nasączone. Clay jednak przetrwał, w dwóch kolejnych starciach odzyskał inicjatywę. Do siódmej rundy rywal już nie wyszedł, powołując się na kontuzję ręki. Cassius był mistrzem świata.

W Kinszasie i Manili

Wcześniejszą obietnicę zrealizował, już jako Ali, w rewanżu, gdy znokautował Listona w 1. starciu. Potem pokonał też dawnego mistrza Floyda Pattersona i sześciu innych pretendentów. Tytuł stracił w wyniku decyzji władz bokserskich. W 1966 r. odmówił odbycia służby w armii i ewentualnego wyjazdu na wojnę do Wietnamu. – Nie mam nic przeciwko Wietkongowi. Oni nigdy nie nazwali mnie czarnuchem – stwierdził. W czasie poboru trzykrotnie nie wystąpił przed szereg, gdy wyczytywano jego nazwisko. Jeszcze tego samego dnia stanowa komisja sportu odebrała mu licencję bokserską i pas mistrzowski, a niedługo potem sąd skazał go na karę więzienia w zawieszeniu. Sprawa apelacyjna przed Sądem Najwyższym toczyła się przez cztery lata. Ali w tym czasie jeździł po kraju i podsycał antywojenne nastroje. Dopiero w 1971 r



zawartość zablokowana

Autor: Marek Saturdski


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama