Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

RAJD DAKAR \ WYJĄTKOWO MOCNY ORLEN TEAM To może być biało-czerwony Dakar

Dodano: 01/12/2015 - Numer 1283 - 01.12.2015
fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
W rozpoczynającym się w styczniu wielkim ściganiu po bezdrożach możemy liczyć na kapitalne wyniki naszych zawodników. Największe szanse mają Marek Dąbrowski startujący razem z Jackiem Czachorem oraz broniący tytułu w quadach Rafał Sonik. Sonik to prawdziwy dominator w kategorii quadów. W tym sezonie po raz kolejny wywalczył Puchar Świata w swojej klasie, a poprzedni Rajd Dakar wygrał z gigantyczną przewagą nad rywalami. Sonik nie zamierza spocząć na laurach i już nie może się doczekać startu w Argentynie i Boliwii. – Mam w sobie wielką motywację, bo Dakar to nie tylko walka z przeciwnikami. Z każdym rokiem coraz mocniej się utwierdzam w przekonaniu, że tak naprawdę walczymy sami ze sobą. W 2014 r., gdy zająłem drugie miejsce, przeanalizowałem wszystkie swoje błędy. Wyszło mi, że straciłem przez nie 3,5 godziny, a do zwycięzcy miałem stratę niespełna 90 minut. Rok później liczbę pomyłek ograniczyłem prawie dwukrotnie, a z drugim zawodnikiem wygrałem o ponad trzy godziny. Bez przerwy myślę tylko o tym, jak zrobić jak najmniej błędów. Dla mnie prawdziwym wyzwaniem jest właśnie czas. Tym razem liczę na to, że przez swoje pomyłki nie stracę więcej niż godzinę. Takie parametry osiągają tylko najlepsi zawodnicy, jak Mark Coma czy Cyril Despres – zapowiada Sonik. Choć to on dostał okazałą statuetkę Beduina za wygraną w poprzednim Dakarze, to bardzo mocno podkreśla, że sukces odniósł cały ORLEN Team. – Nie byłoby mojej wygranej, gdyby nie pomoc innych. Najwięcej zawdzięczam Markowi Dąbrowskiemu i Jackowi Czachorowi. Pamiętam, jak chłonąłem od nich wiedzę, kiedy dopiero stawiałem pierwsze kroki w Dakarze. Dzięki ich pomocy zyskałem bardzo dużo – przekonuje Sonik. Jacek Czachor to prawdziwy lider ORLEN Teamu. To on został wybrany na kapitana zespołu i zresztą nie ma co się dziwić. W Rajdzie Dakar po raz pierwszy startował razem z Markiem Dąbrowskim w 2000 r. – Byliśmy trochę partyzantami, przecieraliśmy szlaki i na własnej skórze uczyliśmy się jeździć ten wyścig – wspomina Czachor, który przed dwoma laty postanowił porzucić motocykl i wspólnie z Dąbrowskim wsiąść do samochodu. Za nimi świetny sezon, z powodzeniem startowali w 9 z 10 tegorocznych eliminacji Pucharu Świata. Czachora najbardziej cieszy to, że kolejna edycja Dakaru zapowiada się na wyjątkowo trudną. – I bardzo dobrze, że tak będzie. Oczekuję od tego rajdu najwyższej skali trudności. Poprzednie edycje były za łatwe. Teraz nie wiadomo, jak to będzie wyglądało. Jedno jest pewne. Prolog trzeba pojechać na 200 proc., bo to właśnie miejsce w prologu ustala kolejność podczas listy startowej. Na pewno trudno wskazać faworytów. Spodziewam się zaciętej walki do ostatniego etapu. A na co my liczymy? Marzymy o wygranej, ale pewne jest, że będziemy cisnąć od samego początku do końca – mówi pilot Dąbrowskiego. Współpraca między nimi układa się świetnie. Znają się od ponad 25 lat. Na co dzień są przyjaciółmi i doskonale się uzupełniają. – Jacek jest kapitalnym nawigatorem, jednym z najlepszych na świecie. Kiedy jest obok mnie, wiem, że mogę wyłączyć myślenie i skupić się tylko na realizacji jego zaleceń. Jacek ma już taką renomę w środowisku, że są kierowcy, którzy starają się trzymać blisko nas, bo wiedzą, że znajdziemy najlepszą trasę – chwali swojego pilota Dąbrowski. Szanse Czachora i Dąbrowskiego wzrastają tym bardziej, że będą mogli korzystać ze świetnego samochodu – Toyoty Hilux. – To ścisły światowy top. Do tego jeszcze jest ulepszany. Na pewno będzie sporo zmian w silniku, także inne zawieszenie i zmieniony środek ciężkości. Naprawdę tylko od naszych umiejętności będzie zależał fakt, które miejsce zajmiemy – podkreśla Dąbrowski. Apetyt na zajęcie miejsca w pierwszej dziesiątce ma Adam Małysz, dla którego będzie to czwarty Rajd Dakar. – Dzięki ORLEN Teamowi też dysponuję świetnym samochodem. W odróżnieniu od Marka i Jacka postawiliśmy na mini, które też należy do najwyżej półki – mówi były skoczek narciarski. Przed rokiem Małysz nie ukończył Dakaru. – Zabrakło trochę precyzji, popełniłem mały błąd i kompletnie rozwaliłem amortyzatory. Musieliśmy wycofać się z rajdu – wspomina. Małysz będzie miał nowego pilota. W przyszłorocznym Dakarze wystąpi razem z Xavierem Panserim. Francuz to wielokrotny zwycięzca Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski, kiedy to pomagał Bryanowi Bouffierowi. – Dakar to spełnienie moich marzeń. Bardzo mnie cieszy fakt, że będę jechał z Adamem. Dostrzegam w nim wielki potencjał, ma jeszcze bardzo duże rezerwy i na pewno rozwinie się jako kierowca. Myślę, że w ciągu trzech lat jest w stanie być w pierwszej piątce – przekonuje Francuz, który w samochodzie z Małyszem porozumiewa się po angielsku. Za kierownicą samochodu zobaczymy po raz pierwszy Kubę Przygońskiego. Świetny motocyklista zdecydował się porzucić jednoślad i spróbować swoich sił w samochodzie. A kierowca z niego nie byle jaki. Należy do światowej czołówki w drifcie. – A jak będzie w Dakarze? Na pewno czeka mnie sporo improwizacji. Doskonale znam Dakar z perspektywy motocykla, ale w samochodzie będę debiutował. Różnic jest sporo. Podstawowa jest taka, że czasem, aby pokonać jakąś przeszkodę, motocyklem się hamuje, a w samochodzie dodaje gazu – mówi Przygoński. Drużynę ORLEN Teamu na przyszłoroczny Dakar uzupełnia jeszcze Jakub Piątek. Nasza ekipa prezentuje się bardzo okazale. – Żałuję, że nie ma klasyfikacji narodowej, bo zajęlibyśmy w niej miejsce co najmniej w pierwszej trójce. Kiedyś Polacy nie byli poważnie traktowani na imprezach tego typu. Teraz to się zmieniło – dodaje Przygoński. Wszystko to zasługa firmy ORLEN. To dzięki nakładom paliwowego giganta powstał ORLEN ­Team. – Jesteśmy największym profesjonalnym zespołem rajdowym w Polsce. Bardzo się cieszę, że możemy wspierać kierowców, którzy są świetnymi ambasadorami naszego kraju. Duch walki, miłość do ojczyzny, fair play to fantastyczna sprawa, lepsza niż jakakolwiek reklama w telewizji – mówi Leszek Kurnicki z PKN ORLEN. Rajd Dakar rozpoczyna się 2 stycznia i potrwa dwa tygodnie. Adam Małysz ma apetyt na zajęcie miejsca w pierwszej dziesiątce |fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska Artykuł przygotowany przez redakcję we współpracy z ORLEN Teamem.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze