Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Salonowa wojenka Tomasza Lisa

Dodano: 28/12/2015 - Numer 1304 - 28.12.2015
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
MEDIA \ Między Tomaszem Lisem i aktorem Tomaszem Karolakiem wybuchła medialna wojna. I to w Wigilię. Wszystko przez skandal z przypisaniem córce prezydenta Andrzeja Dudy stwierdzeń, których nigdy nie użyła. Chodzi o skandaliczny program dziennikarskiej Hieny Roku Tomasza Lisa, w którym szydzono z Kingi Dudy za słowa, których nigdy nie wypowiedziała. W swoim programie Tomasz Lis w decydującym momencie kampanii prezydenckiej szydził wspólnie z Tomaszem Karolakiem z córki ówczesnego kandydata na prezydenta Andrzeja Dudy. Jako pretekstu rozmówcy użyli wpisu z fałszywego konta w portalu społecznościowym Twitter, którego autora nie ustalono. Wypowiedź była komentarzem ws. Oscara dla filmu „Ida”. Na rzekomym koncie Kingi Dudy pisano: „Tata mówi, że jak zostanie prezydentem, odda Oscara Amerykanom. Prawda jest ważniejsza od jakiejś tam nagrody z żółtej blachy”. Teraz do całej sprawy na łamach „Gazety Wyborczej” odniósł się aktor Tomasz Karolak, stwierdzając, że pomówienie Kingi Dudy było nie na miejscu. „Wyobraź sobie, że jesteś ojcem i masz córkę. Twojej córce przydarza się podwójna przykrość, bo nie dość, że ktoś zakłada jej fałszywą stronę, to jeszcze naraża na krytyczne komentarze, które nie mają podstaw. Jestem ojcem, mam córkę i w podobnej sytuacji oczekiwałbym, że zostanie przeproszona. Nie wiedziałem, że w telewizyjnym programie zostanę poproszony o skomentowanie wpisu, który, jak się okazało, jest fałszywy” – tłumaczył na łamach „Wyborczej” Karolak. Lis zareagował gwałtownie, nie bacząc, że to Wigilia. Za pośrednictwem Twittera zarzucił Karolakowi kłamstwo i zrugał go, twierdząc, że to sam aktor chciał mówić o wpisie. „Karolak w GW – nie wiedziałem, że zostanę poproszony o skomentowanie tweetu córki AD. Tomaszu Karolaku, kłamiesz i to wiesz. [...] To Ty powiedziałeś mojej producentce, że musisz powiedzieć o tym tweecie, o czym powiedziała mi 10 sekund przed wejściem na antenę. [...] Wyluzuj chłopie, już zrobiłeś pajacyka, PIS-owy Ci wybaczą. Nie ośmieszaj się do końca” – napisał na Twitterze oburzony Tomasz Lis. Jednak wersja autora programu kłóci się z tłumaczeniami jego współpracownicy Renaty Kim. Ta po ujawnieniu skandalu twierdziła, że ekipa Lisa przez kilka dni zadawała pytania w związku z wpisem sztabowi kandydata na prezydenta, ten jednak rzekomo je zignorował.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze