Nie pamięta, jak niszczyła brata chłopaka zabitego w stanie wojennym

KADRY ZNP \ Haniebna przeszłość organizatorki nauczycielskich protestów

numer 2307 - 18.04.2019Publicystyka

„Zginie mąż i drugi syn” – usłyszała od esbeka Teresa Majchrzak, gdy żądała prawdy o zakatowaniu 19-letniego syna Piotra przez ZOMO. Kilka tygodni później nauczycielka Maria Kościelniak „usadziła” 16-letniego brata ofiary. Dziś jako liderka ZNP organizuje antyrządowe protesty.

Do Marii Kościelniak dodzwoniliśmy się w czasie jej dyżuru w siedzibie poznańskiego ZNP, którego jest szefową. Pracy ma dużo, bo ZNP organizuje właśnie antyrządowe protesty. Zapytaliśmy ją, czy związkowcy powinni organizować strajk w czasie egzaminów. – To nic nadzwyczajnego. Terminy egzaminów były już wcześniej podczas protestów przesuwane. Tylko matury międzynarodowe muszą się odbyć w terminie – powiedziała nam Maria Kościelniak.

Nic już nie pamięta

Maria Kościelniak twierdzi dziś, że nie kojarzy rodziny Majchrzaków ani tego, że miała nękać w stanie wojennym za poglądy i działalność młodszego z braci – Radosława. Tragedią Majchrzaków była śmierć starszego z synów Piotra w wyniku ciężkiego pobicia przez funkcjonariuszy ZOMO. Nie spodobało się im, że nosił wpięty w ubranie opornik – symbol protestu wobec działań władz. Rodzina ta w okresie PRL była na celowniku komunistów. Najstarsi jej członkowie brali udział w powstaniu wielkopolskim, siedzieli w stalinowskich więzieniach. Ojciec Piotra i Radosława – Jerzy Majchrzak – był ranny podczas wydarzeń Czerwca 1956. Młody demonstrant został postrzelony w nogę, a będący z nim na manifestacji kolega – poniósł śmierć. Po latach od tego wydarzenia także Piotr i jego młodszy brat Radosław angażowali się w działalność antykomunistyczną. Roznosili ulotki, pisali na murach hasła antyreżimowe, nagrywali i śpiewali antyrządowe piosenki.

Dopisała dwóję, żeby oblać wichrzyciela

Mord dokonany na bracie Radosława Majchrzaka – Piotrze – pociągnął za sobą dalsze represje wobec rodziny. Także za sprawą nauczycielki matematyki Radosława – właśnie Marii Kościelniak. Gdy po ponad dwóch tygodniach nieobecności po śmierci brata Radosław pojawił się w szkole, Kościelniak oznajmiła mu, że nie dostanie od niej promocji do następnej klasy. Gdy uczeń próbował pytać, jak to możliwe, skoro miał oceny, które pozwalały na wystawienie trójki z plusem, a nie pały, nauczycielka odmawiała rozmowy. – Zbywała mnie, mówiła, że jestem wichrzycielem, burzę młodzież przeciwko władzy. Opowiadam, że komunistyczna władza zabiła mi brata – mówił nam Radosław Majchrzak. Był koniec maja i czas na ostatnie poprawki, ale Kościelniak ani myślała dać mu szansę



zawartość zablokowana

Autor: Maciej Marosz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się