Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Pościg Dąbrowskiego

Dodano: 11/01/2016 - Numer 1314 - 11.01.2016
fot. ORLEN Team
fot. ORLEN Team
RAJD DAKAR \ OGROMNE PROBLEMY ADAMA MAŁYSZA Marek Dąbrowski z pilotem Jackiem Czachorem ostro gonią czołówkę. Choć przez problemy ze skrzynią biegów stracili dobre miejsce w klasyfikacji generalnej, to na kolejnych etapach potwierdzają swoją klasę. Siódmy etap Dakaru skończyli na bardzo dobrym siedemnastym miejscu. A byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie problemy z… fotelem Czachora. – Na 30. km pękła mi śruba od siedzenia, które zaczęło się wyginać. źle mi się z tego powodu nawigowało. Popełniliśmy jeden błąd, na którym trochę straciliśmy, gdyby nie to, moglibyśmy powalczyć o 15. miejsce – powiedział Jacek Czachor. – Trzeci dzień ustawiamy sobie dobrą pozycję na drugą część rajdu. Udało się nam i startujemy już w grupie pierwszych dwudziestu zawodników. Samochody startują w odstępach dwuminutowych, więc nie ma aż takiego kurzu i jest lepiej. Warunki są w kratkę: raz pada deszcz, później jest bardzo gorąco, a po chwili pada śnieg – dodał Marek Dąbrowski. Na własnej skórze przekonał się o tym jedyny motocyklista ORLEN Team Kuba Piątek, którego motocykl o mało co nie został porwany przez wodospad. – Tuż przed startem drugiej części podzielonego dziś odcinka specjalnego zaczęło mocniej padać. Na ósmym kilometrze przez trasę zaczęła płynąć rzeka. Nurt był bardzo rwący. Wszedłem w rzekę z motocyklem, żeby przepchać go na drugą stronę. Woda przewróciła mnie razem z motocyklem i porwała go ze sobą. Motocykl przepłynął jakieś dwadzieścia metrów, zahaczył o coś i się zatrzymał. Nie zdążył spaść do wodospadu, który był kawałek dalej. Miałem szczęście w nieszczęściu. Jak zobaczył to jadący za mną zawodnik, zawrócił wszystkich pozostałych i wrócili na start. Byłem ostatnim, który pojechał w tych warunkach. Zaraz potem drugą część etapu odwołano. Nawet udało się odpalić zalany motocykl, przejechałem nim jeszcze 2 km, ale później stanął i już nie był w stanie jechać – relacjonował motocyklista ORLEN Team. – Podobno ta rzeka miała ok. 2 m głębokości. My jechaliśmy tamtędy dwie godziny później i w tym miejscu prawie nie było wody. Warunki tutaj są zaskakujące na każdym kroku – dodał Marek Dąbrowski. Problemów nie uniknęli też Adam Małysz i Kuba Przygoński. Małysz świetnie rozpoczął etap, ale później jego auto odmówiło posłuszeństwa. Po kilkugodzinnych próbach naprawy auta konieczne było holowanie do mety. Dzięki temu załoga ORLEN Team prawdopodobnie ukończy etap, ale znacznie spadnie w klasyfikacji. Z kolei usterki w samochodzie Przygońskiego nie były bardzo poważne i polski kierowca dojechał do mety na 29. miejscu, spadając w klasyfikacji o jedną pozycję (obecnie jest piętnasty). Załoga Marek Dąbrowski i Jacek Czachor zajęła 17. miejsce w siódmy etapie Dakaru |fot. ORLEN Team Artykuł przygotowany przez redakcję we współpracy z ORLEN Team
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze