Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Lubię te historie…

Dodano: 15/01/2016 - Numer 1318 - 15.01.2016
fot. czerniecki.net
fot. czerniecki.net
Podobno duszki nadal tu są – i gdy widzą wędrowca, rzucają na niego słodki czar. To on sprawia, że przybysz nigdy nie zapomina uroku tej krainy. Dlatego też w Bieszczady przyjeżdża się tylko raz. Potem już tylko się wraca. Wpierw zieleń staje się nieco zgniła. Potem sina. Następnie przybiera kolor czerwono-brunatny. W końcu zaś złoto-żółty. Wtedy jest tutaj najpiękniej. Na Polski Dziki Zachód, jak zwykło się określać Bieszczady, najlepiej przyjechać właśnie jesienią, i to nawet tą późniejszą. Wówczas bowiem buki porastające stoki Karpat Wschodnich zaczynają zabawę w kameleona. Wtedy w Bieszczadach zaczyna się dziać coś niezwykłego z aurą. W nocy przymrozek, za dnia sympatyczna ciepłota. O świcie misternie tkane przez ujemne temperatury nitki porannego szronu. Ich czas nie potrwa długo.
     

15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze