Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Złoty ofiarą walutowej wojny

Dodano: 23/01/2016 - Numer 1325 - 23.01.2016
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
Po raz pierwszy od trzech lat kurs euro przekroczył 4,50 zł. Nowe kilkuletnie maksima osiągnął też dolar, za którego trzeba dziś zapłacić 4,15 zł. Podrożał także frank i kosztuje już 4,10 zł. – Przed nami perspektywa kolejnej fazy globalnego kryzysu – ostrzegają eksperci. Inwestorzy uciekają od walut krajów rozwijających się w stronę bezpieczniejszych rynków. Na rynku już nie rządzi ekonomia, lecz toczy się wojna walutowa określana mianem „carry trade”. To strategia spekulacyjna polegająca na zadłużaniu się w walucie kraju o niskiej stopie procentowej oraz lokowaniu tak uzyskanych środków w walutę kraju o wysokiej stopie. – Już kilka miesięcy temu przestrzegałem, że złoty będzie się osłabiał z powodu ekonomicznej i politycznej sytuacji na świecie, podobnie jak waluty rynków wschodzących: krajów bałkańskich, Rosji, Brazylii, Węgier czy Czech – mówi „Codziennej” Janusz Szewczak, ekspert gospodarczy i poseł PiS-u. Jego zdaniem kapitał spekulacyjny może zaatakować złotego. Przy 100 mld dol. naszych rezerw walutowych wystarczy pół miliarda albo miliard euro lub dolarów, by znacząco osłabić naszą walutę. Według Szewczaka nie ma żadnej gwarancji, że za franka szwajcarskiego nie przyjdzie nam płacić 5,50 zł, zaś za dolara 4,50–4,70 zł. – Jak zatem do dzisiejszej sytuacji ma się wypowiedź Ryszarda Petru, lidera Nowoczesnej, który w 2014 r., gdy głośno się zrobiło o toksycznych kredytach walutowych udzielanych Polakom, zapewniał, że frank nigdy nie przekroczy poziomu 3,70 zł – przypomina poseł Szewczak. W tej sytuacji problem zadłużonych we frankach kredytobiorców już dawno powinien być rozwiązany. Przypomnimy, że projekt ustawy o pomocy frankowiczom został przygotowany przez prezydenta i skierowany do Komisji Nadzoru Finansowego z prośbą o wyliczenie kosztów przewalutowania kredytów dla sektora bankowego. Janusz Szewczak obawia się, że KNF będzie opóźniała wyliczenia, sabotując projekt ustawy. – Za aferę frankową odpowiedzialne jest przecież obecne kierownictwo KNF-u, które przyzwoliło na ten największy przekręt na rynku bankowym – twierdzi Szewczak. Tymczasem trzeba wychodzić z tych kredytów jak najszybciej, bo widać wyraźnie, że wkraczamy w trzecią fazę kryzysu, który nabiera tempa. – Może on dojść do nas z różnych kierunków – uważa Janusz Szewczak. Z Chin, których gospodarka jest najsłabsza od 25 lat, z USA, które podnoszą stopy procentowe i tam przenosi się kapitał, oraz z UE, gdzie Europejski Bank Centralny prowadzi nieudolną politykę, pompując bez efektu biliony euro do gospodarki. Sytuację komplikuje spadek cen surowców, zwłaszcza ropy naftowej, gdzie dokonuje się wręcz cenowa rewolucja, a także spekulacyjna bańka na rynku obligacji. Panika ogarnia też giełdy na świecie. W ciągu tygodnia wypłynęło stamtąd 12 mld dol. Od początku roku spadki najważniejszych indeksów sięgają nawet 20 proc., tak jak osiem lat temu, gdy upadek banku Lehman Brothers dał początek kryzysowi, którego skutki świat odczuwa do dziś. – Weszliśmy w fazę bessy i dekoniunktury gospodarczej – ostrzega Michael Hartnett, główny strateg inwestycyjny BofA Merrill Lynch. Nawet szef EBC Mario Draghi przyznaje, że ryzyko w gospodarce znowu wzrosło, i zapowiada, że na posiedzeniu 10 marca EBC zrewiduje swoją politykę.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze