Nie postawią już wiatraka blisko domów

Dodano: 23/02/2016 - Numer 1351 - 23.02.2016
fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska
fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska
Wiatrak, produkujący prąd, ma się znajdować w odległości od najbliższych budynków mieszkalnych nie mniejszej niż 10-krotność jego wysokości – zakłada projekt ustawy wniesionej do Sejmu przez posłów PiS-u. Ustawa ma zapobiec niekontrolowanej ekspansji farm wiatrowych, a także zapewnić bezpieczeństwo żyjącym w pobliżu wiatraków właścicielom nieruchomości. Aby przeciwdziałać niekontrolowanej ekspansji farm wiatrowych, a także patologiom, które towarzyszą tej ekspansji, m.in. lekceważeniu przez samorządy głosu mieszkańców obawiających się o swoje zdrowie i jakość życia, grupa posłów PiS-u wniosła do Sejmu projekt ustawy, który ma uregulować te kwestie. Mimo dynamicznego rozwoju energetyki wiatrowej od roku 2009 r., lokalizacja, budowa i eksploatacja elektrowni wiatrowych nie została w dostateczny sposób ujęta w ramy prawne – stwierdzają autorzy projektu. Konsekwencją tego jest stawianie wiatraków zbyt blisko budynków mieszkalnych. Niedawno mieszkańcy gminy Dębnica Kaszubska oprotestowali pomysł budowy wiatraków, które miały stanąć w odległości zaledwie 350 m od działki z ośrodkiem wczasowym. Właściciele nieruchomości protestują przeciwko budowie wiatraków, bo urządzenia te emitują hałas i niesłyszalne dla ucha infradźwięki, powodują wibracje oraz migotanie światła. Mogą stanowić także bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia w wypadku awarii, jak również oblodzenia łopat elektrowni wiatrowej zimą. Mieszkańcy organizują się w stowarzyszenia, aby się bronić przed zbyt bliskim usytuowaniem elektrowni wiatrowych. Skierowali do parlamentu i do członków Rady Ministrów ok. 50 wystąpień i interpelacji oraz 23 petycje z prośbą o wstrzymanie budowy wiatraków. Sprawą zainteresowała się nawet Najwyższa Izba Kontroli, która stwierdziła liczne nieprawidłowości, m.in. wykazała, że właściciele nieruchomości położonych w bliskim i dalszym sąsiedztwie nie mają zabezpieczonego prawa do wypowiadania się w sprawie lokalizacji wiatraków. Stwierdziła także, że nie ma odpowiedniego umocowania prawnego, w którym określona byłaby minimalna odległość farm wiatrowych od siedlisk i zabudowań. NIK wskazała też, że należy objąć odpowiednim nadzorem technicznym eksploatację turbin wiatrowych. Niekontrolowaną budową elektrowni wiatrowych zajęła się także sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Rzecznik Praw Obywatelskich. Posłowie PiS-u w projekcie ustawy proponują, aby odległość farm wiatrowych od zabudowań mieszkalnych, a także obszarów szczególnie cennych przyrodniczo, była równa lub większa dziesięciokrotności całkowitej wysokości elektrowni wiatrowej, tj. wysokości mierzonej od poziomu gruntu do najwyższego punktu tej budowli, wliczając elementy techniczne, w tym łopaty elektrowni wiatrowej. Taką odległość uznał za bezpieczną prof. dr hab. Grzegorz Pojmański z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Odłamki lodu od kilku do kilkunastu kilogramów mogą być odrzucane na odległość ponad 700 m. Urwany fragment łopaty może spaść nawet na odległość powyżej kilometra. Pożary turbin, wywołane przez uderzenie piorunów lub awarie aparatury, mogą podczas silnego wiatru spowodować zagrożenie w odległości nawet 10-krotnej wysokości turbiny – podaje w swojej opinii prof. Pojmański. Według danych portalu Stopwiatrakom.eu, w ostatnich paru latach zdarzyło się w Polsce około dziesięciu bardzo poważnych awarii i pożarów wiatraków. Tylko cud sprawił, że nie było ofiar śmiertelnych. Trzy z nich miały miejsce w Rymanowie: w październiku 2013 r. fragment śmigła spadł 200 m od wiatraka, w styczniu 2014 r. – śmigło uległo rozwarstwieniu, w sierpniu 2015 r. – urwało się całe wielotonowe śmigło i upadło w pobliżu spacerujących ludzi. W maju 2013 r. w Osiecznicy (Lubuskie) rozpadł się wiatrak, w marcu 2013 r. spłonął wiatrak w Jęczewie (Pomorskie), a w lipcu 2014 r. w Jarogniewie k. Kołobrzegu. Lista pożarów, niezwykle niebezpiecznych i nie do ugaszenia ze względu na wysokość wież, jest długa, a rząd (wówczas PO-PSL) nie był w stanie zająć się tym problemem – stwierdził dr inż. Witold Jaszczuk, członek Zarządu Głównego Ligi Walki z hałasem, ekspert podkomisji sejmowych. Według projektu ustawy, istniejące wiatraki, które nie spełnią kryterium odległości, nie mogą być rozbudowywane. Ma być dopuszczalny tylko ich remont i prace potrzebne do normalnej eksploatacji. Elektrownie wiatrowe mają być lokalizowane wyłącznie na podstawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Nadzór techniczny nad wiatrakami ma sprawować Urząd Dozoru Technicznego. Według projektu ustawy, zezwolenia na eksploatację wiatraków mają być ważne maksymalnie dwa lata. Za działanie elektrowni wiatrowej bez takiego zezwolenia winowajcy grozi kara nawet dwóch lat więzienia.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze