Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Bez prawa do gruntu nie dostaniesz dopłat

Dodano: 27/02/2016 - Numer 1355 - 27.02.2016
ROLNICTWO \ Wielu rolników zajmuje państwowe grunty, aby zgarniać dopłaty bezpośrednie. Wolą płacić kary za brak umów dzierżawnych niż stracić unijny dochód. Grupa posłów PiS u wniosła do Sejmu projekt ustawy, który mówi: dopłaty należą się temu, kto ma tytuł prawny do danego gruntu. To oznacza, że pieniądze trafią do właściciela ziemi, czyli skarbu państwa. W przepisach unijnych dotyczących płatności bezpośrednich jest napisane, że pieniądze należą się posiadaczowi gruntów. Nie jest uregulowane, czy ubiegający się o przyznanie płatności bezpośrednich musi posiadać tytuł prawny do tych gruntów. Jeśli więc rolnik ziemię uprawia, to otrzymuje z tego tytułu dopłaty, nawet wtedy, gdy prowadzi działalność wbrew woli właściciela gruntów, czyli w tym wypadku skarbu państwa. Według danych Agencji Nieruchomości Rolnych, powierzchnia zajęta przez tzw. bezumownych użytkowników na 30 września ub.r. wynosiła prawie 3,3 tys. hektarów. Są też wypadki, gdy rolnicy po ustaniu dzierżawy odmawiają wydania nieruchomości. Według stanu na 30 września ub.r. przetrzymywali ponad 8,7 tys. ha. Agencja Nieruchomości Rolnych traci nie tylko dopłaty bezpośrednie, ale też wpływy z tytułu czynszów dzierżawnych. Zajęcie gruntów przez bezumownych użytkowników i złożenie przez nich wniosków o płatności bezpośrednie uniemożliwia ich zagospodarowanie przez państwo, np. sprzedaż czy podpisanie nowej umowy dzierżawnej. Na samym czynszu skarb państwa traci rocznie ok. 6 mln zł. Swoich praw ANR musi dochodzić w sądach. Postępowania sądowe o wydanie nieruchomości trwają 2–3 lata. Nawet prawomocny wyrok sądowy nie zawsze oznacza wydanie nieruchomości i ANR musi czekać na egzekucję komorniczą. W tym czasie rolnik dostaje dopłaty bezpośrednie i zbiera plony. Przy średniej powierzchni gospodarstwa wynoszącego 230 ha otrzymuje nawet 120 tys. dopłat bezpośrednich. Takie działanie mu się opłaca. Za bezprawną dzierżawę słabych gruntów płaci karę 180 zł za ha, a na dopłatach zarabia 520 zł za hektar albo nawet 750 zł za ha, jeśli grunty położone są na obszarach o niekorzystnych warunkach gospodarowania. Aby skończyć z tymi patologiami posłowie PiS u proponują w projekcie ustawy, by do uzyskania płatności bezpośrednich do działek rolnych z zasobów państwowych przedstawiać posiadany tytuł prawny do danego gruntu. Jeśli takiego dokumentu nie ma, to pieniądze z dopłat bezpośrednich trafią do skarbu państwa – właściciela ziemi. Według autorów projektu ustawy, to skłoni bezumownych użytkowników do przekazania ziemi Agencji Nieruchomości Rolnych. Takiego wymogu posłowie nie proponują w dzierżawach prywatnych, bowiem wielu rolników użytkuje ziemię na podstawie ustnie zawartych umów z właścicielem. (Rp.pl, Farmer.pl)
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze