Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Ropa powyżej 40 dol.

Dodano: 10/03/2016 - Numer 1365 - 10.03.2016
Od stycznia br. ropa Brent podrożała o blisko 50 proc. i obecnie kosztuje powyżej 40 dol. za baryłkę. Eksperci przewidują dalszy wzrost cen, a to oznacza koniec taniego paliwa na stacjach benzynowych. Drożejąca ropa to z kolei dobra wiadomość dla jej producentów, m.in. dla Norwegii, która z powodu mniejszych dochodów zmuszona była zasilić budżet pieniędzmi z tzw. funduszu przyszłych pokoleń. Po raz pierwszy w tym roku baryłka ropy kosztowała powyżej 40 dol. Ceny ropy rosną od stycznia, kiedy to spadły poniżej 30 dol. Od tamtego dołka baryłka podrożała już o 48 proc. i – jak przewidują eksperci – będzie jeszcze drożała. To oczywiście zła wiadomość dla kierowców, bo oznacza, że niedługo podrożeją także paliwa, które w ostatnich tygodniach były wyjątkowo tanie. Na wzrost cen ropy wpływ ma kilka czynników. Pierwszy to wznowienie rozmów o ewentualnym zamrożeniu poziomu wydobycia przez kraje zrzeszone w naftowym kartelu OPEC i część producentów spoza tej organizacji. Negocjacje te sprawiły, że rynek znów zaczął wyżej wyceniać ropę. Ogromne znaczenie ma tu również obserwowane od sześciu tygodni ograniczenie wydobycia ropy łupkowej w USA. Poziom produkcji jest tam najniższy od listopada 2014 r., a liczba działających wiertni najniższa od sześciu lat. – Gdyby ten trend się utrzymał, to notowania ropy na rynkach paliw mogą jeszcze pójść w górę – wskazują analitycy. Opinię tę podziela prezes Grupy Lotos Paweł Olechnowicz, według którego w tym roku notowania ropy wreszcie powinny pójść w górę. – Jeśli miałbym przewidywać cenę ropy na koniec 2016 r., to spodziewałbym się notowań w przedziale 45–50 dol. za baryłkę, raczej bliżej 50 – ocenił prezes Olechnowicz. Gdyby prognozy prezesa Lotosu się sprawdziły, odetchnęliby przede wszystkim producenci ropy. Wielu z nich, zwłaszcza Wenezuela, Rosja i Nigeria, których dochody oparte są głównie na sprzedaży energetycznych surowców, z powodu niskich cen mają poważne problemy finansowe. Dlatego produkują wciąż dużo, aby zniwelować straty spowodowane spadkami cen. Tania ropa sprawia ogromne kłopoty nawet tak bogatemu państwu jak Norwegia. Rząd w Oslo przyznał, że aby załatać dziurę w budżecie, w styczniu br. minister finansów pierwszy raz zmuszony był sięgnąć do tzw. funduszu przyszłych pokoleń. Od 20 lat gromadzone są w nim środki mające zapewnić byt przyszłym pokoleniom Norwegów na wypadek, gdyby zasoby ropy i gazu się wyczerpały. Do tej pory w funduszu zgromadzono ok. 7 bln norweskich koron, czyli blisko 800 mld euro. Zdaniem ekspertów najłatwiejszym sposobem na podniesienie ceny ropy byłoby ograniczenie jej produkcji. Obecnie na świecie nadprodukcja surowca szacowana jest na 1,5–2,0 mln baryłek na dobę. Wprawdzie wydobycie amerykańskiej ropy z łupków ostatnio zmalało, ale analitycy Bank of America uważają, że liczba odwiertów w USA w II połowie 2016 r. znów wzrośnie. Także saudyjski minister spraw zagranicznych Adel al-Jubair dał do zrozumienia, że jego kraj nie zamierza zmniejszać produkcji, a to oznacza, że do oczekiwanej redukcji wydobycia ropy przez kraje OPEC może nie dojść. (Bankier.pl, Wnp.pl, cire)
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze