Szpęgawsk, czyli o granicach wyrażalności

NASZ CYKL \ AFAZA POLSKA II (46)

U zbiegu leśnych duktów ktoś wzniósł niewielką ambonę widokową. Drewniane szczeble wyglądają na nieco sfatygowane – osoba podejmująca wspinaczkę ku platformie umieszczonej trzy metry nad ziemią może więc żywić obawę, czy uda jej się bezpiecznie dotrzeć do celu. Strach okazuje się jednak bezpodstawny, konstrukcja jest wystarczająco solidna, by utrzymać co najmniej jednego obserwatora. Ów zaś, kiedy już podniesie się z klęczek i wyprostowawszy nogi, zwróci wzrok w stronę, z której przyszedł, ujrzy jak na dłoni rząd płaskich, mało estetycznych sześcianów z betonu i kamienia, postawionych przed laty dla oznaczenia trzydziestu dwóch zbiorowych mogił. Las Szpęgawski przemawia głosem ściszonym – szmerem, szelestem, skrzypieniem pni i konarów. A jednak ten, kto spogląda w kierunku dawnego
     

11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze