Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Prokuratorskie śledztwo trwa, ale dyscyplinarki nie będzie

Dodano: 22/08/2016 - numer 1502 - 22.08.2016
fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
Zdumiewająca decyzja rzecznika dyscyplinarnego Marka Hibnera, działającego przy Krajowej Radzie Sądownictwa, który badał skandal wokół warszawskiego sędziego Wojciecha Łączewskiego – tego, który chciał razem ze znanym dziennikarzem „powstrzymywać PiS”. Uznał on już, że nie ma powodów do wszczynania dyscyplinarki, choć w tej samej sprawie wciąż trwa prokuratorskie śledztwo.
„Gazeta Polska Codziennie” rozmawiała poprzednio z sędzią Markiem Hibnerem w maju tego roku. Przyznał wówczas, że otrzymał z prokuratury opinię biegłych informatyków badających komputer sędziego Łączewskiego. Szczegółów nie chciał ujawnić (jak mówił, postępowanie „nie ma formy jawnej”), ale potwierdził, że jako rzecznik dyscyplinarny od kilku miesięcy prowadzi czynności wyjaśniające związane ze sprawą. Deklarował też konieczność ponownego przesłuchania prawnika. Ostatecznych decyzji jednak wówczas brakowało.
Tymczasem reporter „Codziennej” ustalił, że sędzia Hibner – tuż przed pójściem na urlop pod koniec lipca – na owych czynnościach wyjaśniających poprzestał i wydał postanowienie sprowadzające się do odmowy wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.
Przypomnijmy najważniejsze fakty. Wojciech Łączewski jest sędzią Sądu Rejonowego w Warszawie, który w marcu 2015 r. wydał skandaliczny wyrok skazujący na bezwzględne więzienie byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Pisemne uzasadnienie tamtego orzeczenia dotarło do skazanego dopiero w październiku, a jego fragmenty ujawniono chwilę wcześniej prasie – tuż przed wyborami parlamentarnymi.
Z kolei w lutym tego roku – dzięki dziennikarskiej prowokacji – wyszło na jaw, że w serwisie społecznościowym, na profilu należącym do sędziego Łączewskiego, pojawiły się jednoznaczne politycznie manifesty. Sędzia odpowiedział na rzekomy wpis Tomasza Lisa (konto na Twitterze było fałszywe) i miał napisać m.in., że należy zmienić strategię, aby powstrzymać PiS w zdobyciu władzy w legalnych wyborach. Prawnik zadeklarował nawet spotkanie z Lisem. Pojawił się też w umówionym miejscu – tak zapewniał dziennikarz, który widział tam Łączewskiego.
Po ujawnieniu tych informacji wybuchł skandal. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo (z zawiadomienia sędziego, który zapewniał, że padł ofiarą hakera), do akcji wkroczył także rzecznik dyscyplinarny przy KRS-ie. Postępowania toczyły się miesiącami bez stawiania komukolwiek zarzutów. Mimo to sędzia Łączewski w maju przestał orzekać w sprawach karnych i został przeniesiony (na jego wniosek) do wydziału cywilnego.
W lipcu zapadła też niespodziewana decyzja o przekazaniu śledztwa z Warszawy do Prokuratury Okręgowej w Legnicy. – Postępowanie cały czas trwa, tylko tyle mogę powiedzieć – stwierdziła w rozmowie z „Codzienną” prokurator Liliana Łukasiewicz z Legnicy.
Wysłaliśmy mejlem do prokuratury pytanie o wnioski z opinii biegłych informatyków. Niestety, odpowiedzi nie dostaliśmy.
W miniony piątek chcieliśmy również porozmawiać z sędzią Hibnerem. Bez skutku, korzysta on z wakacyjnego wypoczynku. Udało się za to porozmawiać z sędzią Markiem Cieślikowskim, zastępcą rzecznika dyscyplinarnego. Przekazał nam on zdumiewające informacje – pod koniec lipca zakończono czynności wyjaśniające w omawianej sprawie.
– Sędzia Hibner wydał decyzję o niepodjęciu czynności dyscyplinarnych wobec Wojciecha Łączewskiego – wyjaśnia sędzia Cieślikowski. Dlaczego? – Nie znaleziono na bazie zebranego materiału dowodowego podstaw do postawienia zarzutów dyscyplinarnych – dodaje.
W przeciwieństwie do rzecznika dyscypliny sędziowskiej prokuratura wciąż zajmuje się sprawą skandalu wokół sędziego Łączewskiego.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze