​Kijowski nie chce się poddać bez walki

fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
KOD \ Chociaż zarząd Komitetu Obrony Demokracji wzywa przewodniczącego Mateusza Kijowskiego do ustąpienia z funkcji, mówiąc o braku zaufania do niego, lider KOD‑u ustępować nie zamierza. – Przyjął zasadę, że raz zdobytego KOD‑u nie odda nigdy – mówi dr Wojciech Jabłoński.
Zarząd KOD‑u skupił się przede wszystkim na kwestii faktur, które firma MKM Studio, należąca do Mateusza Kijowskiego i jego żony, wystawiała Komitetowi Obrony Demokracji w zamian za usługi informatyczne. Zarząd KOD‑u stwierdził, że środki finansowe wypłacone spółce MKM Studio tytułem faktur nie zostały zwrócone do stowarzyszenia do 16 stycznia.
Lider KOD‑u do uchwały zarządu odniósł się nie tylko w opublikowanym oświadczeniu, ale także na antenie TVN24. – Nie widzę żadnego powodu, żeby ustępować. Zarząd może apelować, ale ja swoją funkcję sprawuję wobec tysięcy KOD-erek i KOD-erów, i to oni będą podejmowali w tej sprawie decyzję w wyborach – mówił w programie „Czarno na białym”. Zapowiedział również, że wystartuje w wyborach na szefa KOD‑u.
Kijowski w TVN odniósł się także do sprawy faktur. Jego zdaniem mowa tu jest tylko o „dwóch dodatkowych fakturach, które były całkowicie omyłkowo wystawione, nigdy nie były zaksięgowane, przez nikogo nie były zaakceptowane do wypłaty, z niewiadomych przyczyn stowarzyszenie przelało pieniądze”. I wyjaśniał, że on te pieniądze chciał oddać w gotówce, ale zarząd nie zaakceptował tej formy. – Zostały wpłacone na konto. W tej chwili powinny już być na kontach stowarzyszenia – mówił.
Jak cała sprawa wpłynie na dalszą karierę publiczną Kijowskiego? Politolodzy wróżą mu koniec. – Kijowski stracił szansę na dobrowolne odejście, mógł to zrobić, kiedy tylko zaczęła się afera fakturowa. Jednak postanowił pójść w zaparte, a cała ta sprawa fatalnie zaciążyła na jego wizerunku – podsumowuje dr Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Najwyraźniej Kijowski postanowił pójść ścieżką Hanny Gronkiewicz-Waltz, która również jest już chyba skazana na polityczny niebyt. Najwyraźniej założył, że raz zdobytego KOD‑u nie odda nigdy – dodaje.
Z kolei politolog z Uniwersytetu Gdańskiego Jakub Świderski mówi wprost, że chodzi o polityczne ambicje Kijowskiego. – Dla niego KOD to życiowa szansa. Jako przewodniczący mógłby dostać jedynkę na którejś z list opozycyjnych. Jako szeregowy działacz dostanie najwyżej piąte miejsce. Z drugiej strony, jeśli teraz go wyrzucą, to w ogóle zniknie – zaznacza.
 
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze