Happy end dla wybranych

KINO \ SENSACJA CZY FANTASTYKA

Numer 143 - 27.02.2012Kultura

Mimo że to literacka fikcja, film „Safe House” rozgrywa się we współczesnych realiach. To wszystko mogłoby się wydarzyć i niewykluczone, że scenarzysta korzystał z wiedzy, jaką zdobywają dziennikarze śledczy. Czy ten scenariusz mógłby powstać w Polsce?

Jazda bez trzymanki – to zbyt łagodne określenie. Fanatycy rollercoastera i miłośnicy skoków na bungee, oglądając „Safe House”, powiedzą z uznaniem – to jest to!

Od pewnego momentu projekcji siedziałem wbity w fotel, ściskając oparcie, a po filmie bolały mnie wszystkie mięśnie. Ot, klasyczny thriller – można skwitować krótko. Owszem, ale w znakomitym wydaniu. Szaleńcze pościgi samochodowe, cały arsenał wszystkiego co strzela i wybucha: rewolwery z tłumikiem i bez, snajperskie sztucery, karabiny maszynowe różnego kalibru, bazooki, granaty i przenośne moździerze. Oczywiście jak przystało na ten gatunek, głównego bohatera ścigają tajemniczy zabójcy, którzy, żebyśmy nie mieli złudzeń, do czego są zdolni, co i rusz pokazują próbkę swoich kwalifikacji moralnych i umiejętności. Uczulonym na widok krwi polecam inny hit tego tygodnia – choćby „Muminki w pogoni za kometą”.

Ale ten film to nie tylko gonitwy, mordobicia i pokaz strzeleckich sprawności. To także świetnie opowiedziana historia skomplikowanej relacji, jaka tworzy się między bohaterami. Zaletą filmu jest właśnie ta genialnie dobrana para: agent i jego partner



zawartość zablokowana

Autor: Jan Pospieszalski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się