Krytykuje PiS, a sam wycinał drzewa

numer 1693 - 06.04.2017Polska

DOLNY ŚLĄSK Były starosta trzebnicki z PO na Dolnym Śląsku krytykuje rząd i nowego starostę z PiS u za wycinkę drzew w powiecie. „Dobra zmiana największego ekologicznego szkodnika w historii Polski dotarła do naszego powiatu” – stwierdził. Punktuje go nowy starosta: „Zapomniał tylko, że sam występował o zgodę na wycinkę drzew, którą teraz tak bardzo krytykuje”.
W powiecie trzebnickim wrze. W marcu br. Robert Adach, były starosta z PO, napisał na swoim profilu na Facebooku: „Przed Krzyżanowicami, wzdłuż drogi należącej do powiatu trzebnickiego, wycięto kilkusetletnie dęby. Wzywam PiS-owskiego starostę i jego nową naczelnik wydziału ochrony środowiska do obrony naszego środowiska”. PiS-owski starosta Waldemar Wysocki odpowiedział mu, umieszczając na swoim profilu zdjęcia dokumentacji dotyczące wycinki drzew. Wynika z nich, że to właśnie Adach chciał usunąć drzewa i to za jego rządów zapadła zgoda w tej kwestii. A drzewa to wcale nie kilkusetletnie dęby.
Waldemar Wysocki mówi „Codziennej”, że rozumie krytykę oponentów politycznych, ale trzeba robić to z głową. Tymczasem były starosta kompletnie tego nie potrafi i za każdym razem strzela sobie w stopę. – Zostawił szpital powiatowy z gigantycznymi długami, za które krytykuje nowy zarząd z PiS u, a my ten szpital musimy dziś ratować. Krytykuje Telewizję Polską, nazywając ją reżimową, później bierze udział w emitowanych przez nią programach. Tak jak z drzewami – nikt z PiS u nie neguje potrzeby usunięcia drzew, o które wystąpił starosta z PO, bo chodzi o bezpieczeństwo drogowców. Ale zachowanie Adacha jest po prostu groteskowe – komentuje.





Autor: Magda Groń