​Kremlowska zdrada kontrwywiadu

numer 1709 - 26.04.2017Polska

KRAJ W tej sprawie w jednym chórze śpiewają politycy PO, oficerowie WSI oraz… Władimir Putin. Nic dziwnego – łączą ich wspólne interesy. Chodzi o ukrycie prawdy o „współpracy” pomiędzy FSB a polskim kontrwywiadem wojskowym. Współpracy, która czyniła Polskę bezbronną w starciu z rosyjskimi służbami, a za którą odpowiada Donald Tusk.

Wielogodzinne przesłuchanie Donalda Tuska w warszawskiej prokuraturze to pokłosie śledztwa dotyczącego umowy o współpracy pomiędzy Służbą Kontrwywiadu Wojskowego a rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa. W grudniu 2016 r. zarzuty usłyszeli gen. Janusz Nosek i Piotr Pytel, którzy w latach 2008–2015 kierowali SKW, a zarzucono im „przekroczenie uprawnień wskutek podjęcia współpracy ze służbą obcego państwa bez zgody prezesa Rady Ministrów”. Dziś kluczowe jest pytanie o odpowiedzialność Tuska za tę sprawę.

Współpraca SKW z FSB rozpoczęła się bezpośrednio po 10 kwietnia 2010 r. Jak twierdził w swoim zawiadomieniu do prokuratury były poseł Tomasz Kaczmarek, wojskowy kontrwywiad wysłał do Smoleńska oficera „bez dokumentów legalizacyjnych, oraz wpisując go na przekazaną Rosjanom listę pasażerów samolotu pod pozycją »SKW«. W efekcie został on zamknięty przez rosyjskie służby w szopie i wypuszczony, gdy przygotowano dla niego miejsce w samolocie lecącym do Polski”



zawartość zablokowana

Autor: Wojciech Mucha, Michał Rachoń


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się